Rodzice mojej żony uważają, że skoro ja płacę za nią, to muszę też płacić za nich. Uważają mnie za bankomat.

Jest taka granica, po przekroczeniu której krewni nie zachowują się jak “bliscy”. Rodzice Moniki są jednymi z takich osób. Uważają, że skoro wziąłem ich córkę za żonę, to ich mam w pakiecie. Jedynym plusem jest to, że nie mieszkają z nami, ale to nie zmienia faktu, że moja teściowa cały czas kręci się u nas. Odwiedza nas regularnie, zawracając Monice głowę wizytami, a gdy idziemy na miasto na kolację idzie z nami, cały czas chcąc, żebym za wszystko płacił.

Nie mogę znieść jej głupiego uśmiechu i chichotu, kiedy mówi: “Zapłacisz, prawda? W końcu ja też jestem kobietą”.

Chodzi z nami do kina i do kawiarni, i zawsze prosi mnie, żebym ją gdzieś podwiózł. Mój teść nie jest lepszy – zawsze podkrada z barku butelkę jakiegoś trunku. W moim domu czują się jak u siebie i po prostu okradają mnie.

Jakoś nie potrafię im delikatnie tego powiedzieć, a gdy jestem niegrzeczny, Monika się obraża. To jej rodzice, jak mogę być dla nich niegrzeczny? Czy oni są już na moim utrzymaniu? Tacy nietaktowni i bezczelni…. A nigdy nie pomogli Monice ani mnie. Moi rodzice też są nimi wstrząśnięci.

Zastanawiam się kiedy moja cierpliwość pęknie i wybuchnę.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *