To jest historia o mnie. Miałam wtedy 26 lat. Od dawna chciałam mieć dziecko, ale mogłam je urodzić tylko żonatemu mężczyźnie. Kochałam go. Jednak jego wiara nie pozwalała mu na pozostanie ze mną i rozwód z żoną. Zaszłam więc w ciążę, mój ukochany mnie wspierał i wszyscy w rodzinie mnie wspierali, oprócz mojego ojca.
To był dla niego wstyd – być niezamężną i w ciąży. Kiedy urodziłam, moja córka była czarnowłosa, o kręconych włosach, z szarymi oczami – dziewczynka, która w ogóle nie przypominała nikogo z mojej rodziny. Wszyscy ją kochaliśmy, oprócz mojego ojca, który nawet nie widział swojej wnuczki. Nie przyjechałam z nią do rodzinnego domu, bo nie byłam mile widzianym gościem.
Matka ciągle mnie prosiła, ale ja wiedziałam, że tylko ona czeka na mnie w domu. Było mi żal córki, że od urodzenia jest pozbawiona miłości dziadka. Mam jeszcze brata, bardzo mnie kocha i kocha też moją córkę. Gdy córka miała dwa lata, mój brat postanowił się ożenić. Zostaliśmy zaproszeni na ślub, ale nie chciałam przychodzić do ostatniej chwili, nie chciałam psuć bratu uroczystości. Wiedziałam jak to się skończy, podejrzewałam, że mój ojciec będzie przeciwny, nie będzie chciał widzieć mnie i mojego dziecka.
Po namowach brata i mojej matki oraz przyszłej bratowej zdecydowałam się pojechać. Na weselu było wiele dzieci, moja córka wyróżniała się spośród nich, nie dlatego, że była piękna, nie, tylko dlatego, że była najciemniejsza. Wiedziałam i wiem, że mój ojciec bardzo kocha dzieci, ale nie spodziewałam się tego: kiedy się odwróciłam, zauważyłam mojego ojca z moim dzieckiem. Moja córka siedziała w ramionach mojego ojca. Przytulali się i o czymś rozmawiali.
Tak minął cały wieczór, nie wtrącałam się. Pod koniec wieczoru ojciec podszedł do mnie, przytuliliśmy się, a ojciec przeprosił mnie i poprosił, żebym wróciła z małą do domu. Goście byli świadomi naszego konfliktu, wszyscy szeptali. Ale ja się tym nie przejmowałam: wybaczyłam ojcu, teraz moja córka ma dziadka. Czy to nie jest szczęście?