Wszystko idzie dla dziecka, które opiekowało się nami w ciężkich czasach. To jest sprawiedliwe.

Sama zdecydowałam, że moja najstarsza córka w pełni zasługuje na to, abyśmy z mężem dali jej mieszkanie i domek letniskowy. Mój syn całe życie był niechlujem, nigdy nie szanował rodziców ani nie doceniał tego co dla niego robiliśmy. Do tego stopnia, że teraz teść i teściowa są dla niego ważniejsi i bliżsi. Do obcej osoby zwracał się czule “mamo”, ale do mnie nie potrafił zadzwonić nawet w moje urodziny, podobno zapomniał.

Ma jakoś ułożone życie. Mieszkają z żoną, nie mają dzieci, ale pracują i dzięki Bogu za to. Przynajmniej nie żebrze u nas o pieniądze i już nas nie potrzebuje. Oni, najprawdopodobniej, odziedziczą wszystkie nieruchomości i inne rzeczy po rodzicach jego żony, a moja Monika jest samotna, więc oprócz nas nikt jej nie pomoże.

Mieszka sama w wynajętym mieszkaniu, bo nie chce nam przeszkadzać, a także dlatego, że lubi odrobinę niezależności. Nie mogę się doczekać, kiedy dam jej mieszkanie, żeby mogła poczuć się jak prawdziwa pani. To bardzo miła dziewczyna, pracuje jako psycholog dziecięcy, zawsze dba o nas, swoich rodziców. Obchodzimy razem wszystkie święta, wpada na weekendy, czasem ją odwiedzam. I tylko ona, mimo skromnego życia, przybiegła i ofiarowała wszystkie swoje oszczędności, gdy mąż spadł ze schodów i złamał biodro. Łatwo zauważyć, kim są dzieci, które nas doceniają. Dlatego uważam, że uczciwiej jest zapisać wszystko córce niż synowi, który nawet o nas nie myśli.

Co byś zrobiła na moim miejscu? Podzieliłabyś po równo, czy dała pierwszeństwo bardziej potrzebującemu dziecku?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *