Kiedy byłam jeszcze bardzo mała, mój brat Filip zajmował się mną bardziej niż rodzice. Oni pracowali i niestety często nie było ich w domu, ale Filip był moim wsparciem, podporą i niezawodnym ramieniem. Filip prowadził mnie na lekcje, tłumaczył mi trudne tematy, pomagał mi we wszystkim. Moja mama dużo pracowała, więc Filip często dla mnie gotował. Gdy skończyłam szkołę, zaproponowano mi kontynuowanie nauki w Anglii. Miałam dużą wiedzę, ale nie miałam pieniędzy.
Filip mnie wtedy uspokoił. Dał mi możliwość studiowania w wymarzonym kraju, zarabiając i wysyłając mi wszystkie swoje pieniądze na wydatki i czesne. Po 5 latach byłam już mistrzem w swoim fachu, a Filip zdążył się ożenić, a potem zabrał do siebie matkę, bo już trudno jej było poruszać się samodzielnie. Wróciłam do kraju i założyłam własną firmę. Wszystko szło doskonale, wkrótce kupiłam mieszkanie. Dom naszych rodziców stał pusty i wtedy pomyślałam, dlaczego nie spełnić marzenia mojego brata.
On zawsze dbał o mnie, zapominając o własnych marzeniach i pragnieniach. Dlaczego więc nie przebudować domu moich rodziców na warsztat samochodowy dla mojego brata! Tak więc zrobiłam. W dniu urodzin brata miałam zamiar dać mu klucze do tego marzenia, ale w przeddzień święta zadzwonił do mnie i zapytał, czy nie miałabym nic przeciwko, gdyby sprzedał dom, a pieniędzmi byśmy się podzielili. No cóż, naturalnie odmówiłam. Kiedy przyprowadziłam brata do warsztatu, jego oczy błyszczały! Takiej szczerej radości nie widziałem od dawna. Filip przytulił mnie i zaczął mi dziękować, ale wszyscy wiemy, że niezależnie od tego, co zrobię, jego postawa wobec mnie nie może być zrekompensowana tym prezentem. Jestem mu winna więcej….