Mam dwadzieścia osiem lat, jestem rozwiedziona i mam siedmioletniego syna. Nie chcę rozmawiać o moim byłym. Wspominanie go jest obrzydliwe. Po rozwodzie mieszkałam z rodzicami, pracowałam i oszczędzałam pieniądze na własne mieszkanie. Jednak mój problem z mieszkaniem rozwiązał się sam. Mój ojciec, po swoim wujku, odziedziczył dwupokojowe mieszkanie i przepisał je na mnie. Zrobiłam w nim lekki, kosmetyczny remont, urządziłam pokój dla syna i przeprowadziłam się tam. Wtedy poznałam Marka. Czułam się przy nim dobrze i swobodnie. Mój syn również szybko się z nim zaprzyjaźnił. I wtedy nadszedł dzień, w którym Marek zabrał mnie na spotkanie ze swoją matką jako swoją przyszłą żonę.
Jego matka powitała nas chłodno i poszła do swojego pokoju.
Wkrótce wzięliśmy ślub w urzędzie stanu cywilnego. Cała nasza trójka mieszkała razem szczęśliwie u mnie. Tylko negatywne nastawienie teściowej mnie niepokoiło. Nie mogłam zrozumieć, co jest tego przyczyną. Zapytałam o to mojego męża. – Nie bierz sobie tego do serca. Kochamy się, a reszta nie jest ważna – odparł. Ale ja mam taką naturę, że muszę wiedzieć, jaki jest stosunek do mnie i dlaczego. Poprosiłam więc ją o spotkanie. Sama. – Chce pani poznać prawdę? Nie chciałam, żeby mój syn poślubił kobietę z przeszłością. I właśnie to zrobił.
– Kiedyś, gdy byłam młoda, zrobiłam coś głupiego. Ale sama pani powiedziała “przeszłość”. Przeszłości już nie ma. A teraźniejszość jest taka, że bardzo kocham Marka. Odbyłyśmy z teściową długą i szczerą rozmowę. Pod koniec rozmowy obiecała, że postara się zaakceptować mnie i mojego syna. Teraz żyjemy w przyjaźni …. Wkrótce po raz drugi zostanę mamą. Mam nadzieję, że wnuk jeszcze bardziej zbliży mnie i teściową… Na negatywne nastawienie matki mojego ukochanego mogłam odpowiedzieć dokładnie tym samym. Wolałam jednak zrozumieć przyczyny. W efekcie jej nastawienie zmieniło się na pozytywne.
Dziewczyny, nie spieszcie się z konfliktami.