Transport publiczny. Autobus. Ludzie siedzą i absolutnie nie zwracają na siebie uwagi, każdy jest pogrążony w swoich myślach. Na zewnątrz padał deszcz, obmywając zakurzone ulice miasta. Na jednym z przystanków do autobusu wszedł bezdomny mężczyzna. Miał chyba nie więcej niż czterdzieści lat, ale wyglądał na bardzo zmęczonego życiem. Cały autobus był wypełniony nieprzyjemnym zapachem. Był bardzo brudny i nachalny.
– Dajcie mi, proszę, życzliwi ludzie trochę pieniędzy na chleb. Od czterech dni nic nie jadłem – wyglosił swoją standardową kwestię.
Większość ludzi nie zwracała na niego uwagi, ale niektórzy sięgali do kieszeni po portfele. Jeden z nagabywanych pasażerów zaczął krzyczeć:
– Nic nie jadłeś? Idź do pracy! Po czym dodał:
– Człowieku, jak długo można żyć na cudzy koszt? Wiesz, dzisiaj wyrzucono mnie z pracy, a jutro muszę zapłacić raty, ale nie będę żebrał!
Mężczyzna wyglądał bardzo przyzwoicie i miał na sobie solidny garnitur. Bezdomny ze wstydem spojrzał w dół. Brudnymi rękami zaczął grzebać w kieszeniach. Wyjął wszystkie zebrane pieniadze i wetknął je mężczyźnie do kieszeni.
– Masz, bardziej potrzebujesz. Dobrzy ludzie mi pomogą.
Żebrak, zaraz po tym usiadł na końcu pojazdu. Zaszokowany mężczyzna pobiegł do niego, próbując zwrócić pieniądze. Wszyscy pasażerowie obserwowali to przedstawienie z zapartym tchem.
– Nie chcę twoich pieniędzy! Dobroczyńca się znalazł! Normalnie gest milionera!
Bezdomny tylko uśmiechał się pobłażliwie na jego gniewne przemowy. Odmówił przyjęcia pieniędzy.
-Życie to dobra rzecz. Na świecie jest wielu życzliwych ludzi, nie powinieneś tak traktować życia. Człowiek powinien być szczęśliwy, że ma życie – powiedział bezdomny.
Mężczyzna zamarł na miejscu, a żebrak, uśmiechając się ostatni raz, wyskoczył nagle z autobusu. Drzwi zamknęły się z sykiem. Zdumumiony pasażer stał dłuższą chwilę jak słup soli, poczym usiadł na wolnym miejscu przy oknie. Po jego policzku spłynęła łza. Widać było, że to zdarzenie wstrząsnęło nim. W ręku wciąż ściskał zmięte, brudne banknoty otrzymane od żebraka, które próbował zwrócić.