Moja przyjaciółka miała urodziny. Wracaliśmy z mężem do domu i zobaczyliśmy obok naszego domu wózek, a w nim małą dziewczynkę. Dziecko było noworodkiem. Byłyśmy bardzo zaskoczeni. My sami nie mogłyśmy mieć dzieci. Prawdopodobnie ktoś celowo zostawił dziecko koło naszego domu. Było dość zimno, więc wzięliśmy dziecko do samochodu i zadzwoniliśmy na policję. Gdy policja przyjechała, z kartki dowiedzieliśmy się, że dziewczynka ma na imię Renata, podano też datę urodzenia.
Przez ten krótki czas zdążyliśmy się z nią zapoznać, a nawet udało nam się ją polubić. Po odebraniu dziecka przez policję i oddaniu do domu dziecka, postanowiliśmy ją adoptować. Przez jakiś czas borykaliśmy się z dokumentami i w końcu dostaliśmy zgodę. Ale w dniu, w którym mieliśmy odebrać nasze dziecko, przyjechali samochodami jacyś obcokrajowcy i zażądali dziewczynki. Powiedzieli, że to ich wnuczka. Potem okazało się, że dziewczyna innej narodowości zaszła w ciążę z chłopakiem innej narodowości. A ponieważ oni tego nie akceptują, ona to ukryła. Urodziła, zostawiła ją koło naszego domu i poszła do domu.
Ponieważ chłopak ją rzucił, nie mogła powiedzieć o tym rodzicom, ale pewnego dnia źle się poczuła i o wszystkim dowiedział się jej ojciec. Gdy krewni się dowiedzieli, postanowili zabrać wnuczkę do domu. Zrobili test i okazało się, że ta dziewczynka jest naprawdę ich. I naturalnie, dziecko zostało im oddane. Na początku było nam bardzo smutno, ale potem zdarzył się cud. Po długim czasie w końcu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Oczywiście potem musiałam zostać w szpitalu przez 8 miesięcy. Wkrótce urodziła się nasza córeczka. Ale my wciąż pamiętamy o Renacie. Udało nam się ją pokochać. A ona dała nam inne dziecko…