Mając już dorosłego syna, wyszłam za mąż za dobrego człowieka

Teraz wszyscy moi bliscy potępiają mnie za to, że wybrałam miłość a nie syna. Nie rozumiem, na czym polega moja wina, bo mój syn jest już dorosły i ma własną rodzinę. Chciał sprowadzić do mojego mieszkania swoją żonę, która od dawna widziała siebie jako panią mojego domu, co mi się nie podobało. Uważam, że syn powinien zadbać o mieszkanie dla swojej żony, po prostu nie mogliśmy dłużej mieszkać razem.

Od dziecka rodzice w ogóle się mną nie interesowali. Moja starsza siostra opuściła dom w wieku 16 lat, a ja byłam młodsza i czekałam, aż dorosnę i opuszczę dysfunkcyjny dom rodziców. Starałam się spędzać więcej czasu w domu dziadka, bo tylko on mnie naprawdę kochał. Gdy moi rodzice odeszli, razem z siostrą zrezygnowałyśmy z naszego mieszkania na rzecz młodszego brata, bo jemu było trudniej.

Moja siostra wyszła za mąż w wieku 18 lat, urodziła syna i na początku mieli ciężkie życie, ale potem znaleźli stabilny dochód, nieduży, ale wystarczający na życie. Ich syn jest teraz dobrze prosperującym biznesmenem i pomaga im we wszystkim. Ja uciekłam z domu do starszego mężczyzny i wyszłam za mąż. To zdenerwowało tylko mojego dziadka. Zaszłam w ciążę, a kiedy urodził się mój syn, mąż mnie zostawił. Ogólnie rzecz biorąc, mieliśmy trudne relacje, ale to nie ta historia. Nikomu nic nie powiedziałam i wynajęłam pokój w akademiku za ostatnie oszczędności. Później dziadek dowiedział się o tej trudnej sytuacji i zabrał mnie do swojego domu. Czułam się bardzo nieswojo przeszkadzając dziadkowi – miał jednopokojowe mieszkanie i małe dziecko. Ale on był niewzruszony.

Dzięki niemu studiowałam  i jednocześnie pracowałam, podczas gdy dziadek zajmował się dzieckiem, a potem zaprowadzał go do przedszkola i szkoły. To dziadek nalegał, abym oszczędzała i odkładała pieniądze, i to w obcej walucie, żeby były bardziej pewne i żebym miała mniejszą ochotę na ich wydawanie.

Gdy mój syn miał kilkanaście lat, dziadek zmarł, a ja zamieniłam jego jednopokojowe mieszkanie na większe dwupokojowe na osiedlu z dopłatą. Później syn poszedł do wojska, a ja poznałam mojego męża i wyszłam za mąż. Jest ode mnie młodszy o sześć lat, ale jesteśmy szczęśliwi.

Mój syn wrócił z wojska, wstąpił na studia i przyprowadził dziewczynę.  Zachowywała się bezczelnie, ale nie sprzeciwiłam się synowi. Postanowił się z nią ożenić. Zapłaciliśmy z mężem za miejsce w restauracji, a rodzice synowej za jedzenie i coś tam jeszcze. Widzieliśmy ich tylko raz – na weselu.

Rodzice synowej powiedzieli, że nie wezmą młodych do siebie, bo ich córka i dwójka dzieci już z nimi mieszka. Ja też nie chcę, żeby mieszkali z nami. Mąż nie angażował się w tę sytuację, ale ja nie czułam się komfortowo. Początkowo wzięliśmy ich na pół roku, żeby mieli czas na znalezienie pracy i zaoszczędzenie pieniędzy. Jednak ten okres minął.

Mój syn miał pretensje:

-To nie jest całe wasze mieszkanie, jest tu część mieszkania mojego dziadka, czyli jest też moje.

Co więcej, on jest tu zameldowany . Ale moja synowa nie!

Powiedziałam mu, że gdy byłam młoda i z  dzieckiem i sama zarabiałam na własne mieszkanie. A tu są dwie osoby, które nie chcą pracować. Ona jeszcze studiuje, a on ma pracę na pół etatu. Oczywiście, że mogą tak żyć: ja płacę czynsz, jej rodzice przysyłają jedzenie, a oni nie myślą o jutrze. Jak inaczej można uczyć młodych ludzi? Jeszcze pozwoliłabym im mieszkać z nami, gdybym widziała, że oszczędzają na własne mieszkanie i zarabiają, ale teraz dwoje z nich siedzi mi na karku. I co bardzo ważne, mam jeszcze młodego męża, a dziewczyna lubi nosić wszystko krótko, a ja tego bardzo nie lubię! Ufam mu, ale nie ufam mojej synowej.

Wśród moich krewnych i sąsiadów rozeszła się więc plotka, że ja jestem zła, a mój syn jest dobry. Nie wyrzuciłam syna z domu, mógł dalej mieszkać, ale na moich zasadach. A tak w ogóle to albo oni są dorośli albo nie. Czas wziąć sprawy w swoje ręce.

Czy nie mam racji?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *