Krysia miała zaledwie 19 lat, gdy zaszła w ciążę. Ciąża nie była częścią jej planów, była na pierwszym roku studiów, a ona i Janek spotkali się kilka razy. Kiedy się spotykali, mówił, że nie zamierza się żenić, niedawno się rozwiódł i chciał żyć na własną rękę. Chciała zatrzymać dziecko, ale nie mogła wychowywać go sama. W końcu zebrała się na odwagę i powiedziała mu o swojej ciąży. Wiedziała, że małżeństwo nie wchodzi w grę, ale on i tak musiał się dowiedzieć. Ten milczał. Myślała, że jej nie słyszał. Wtedy powiedział: “Jeśli to będzie chłopiec, pobierzemy się; jeśli dziewczynka, nie. Zawsze marzyłem o dziedzicu”.
Krysia miała nadzieję, że założy białą suknię. Już mentalnie wybierała suknię ślubną, urządzała swój dom i marzyła o silnej rodzinie. A Janek wybrał nawet imię dla swojego syna – Maks. Przed szpitalem podpisali akt małżeństwa. Dziecko urodziło się zdrowe i silne, ale ona nie była z tego powodu szczęśliwa. Lekarz nie mógł zrozumieć, dlaczego tak bardzo płakała. Wszystkie jej nadzieje runęły w jednej chwili, gdy powiedziano jej, że urodziła dziewczynkę. Do ostatniej chwili nie powiedziała mu, że mają dziewczynkę. On dowiedział się dopiero podczas wypisu. Przez całą drogę milczał.
Zawiózł ją do domu rodziców, w milczeniu wyjął z samochodu jej torby, odprowadził ją do drzwi i opuścił ich życie na zawsze, nie patrząc nawet na córkę. Nigdy więcej go nie zobaczyła.
Minęło pięć lat. Zaczęła spotykać się z innym mężczyzną, ale kiedy dowiedział się o dziecku, dał jej wybór. Nie zamierzał wychowywać cudzego dziecka. Zostawiła córkę z rodzicami i zamieszkała z nim, ale z nim też nic nie wyszło. Nadal kochała Jana, mimo tego, jak ją potraktował. Obwiniała córkę o wszystko i nienawidziła jej za to. Nigdy nie wzięła dziecka z powrotem. Dziewczynkę wychowywali dziadkowie.