Moja żona ma na imię Maria. Jesteśmy małżeństwem od prawie pięciu lat. Wszystko jest u nas dobrze, poza jednym: przez cały ten czas jej matka nie pozwalała nam żyć w spokoju. Kiedy się spotkaliśmy wszystko było w porządku. Często ją odwiedzaliśmy, a kiedy wzięliśmy ślub, zaprosiliśmy ją do nas. Potem z dnia na dzień wszystko się zmieniło. Zaczęła dzwonić kiedy tylko chciała, czasem w środku nocy, kiedy musieliśmy wcześnie rano iść do pracy. Często przychodziła w odwiedziny nieproszona i niezapowiedziana, ciągle żądała, abyśmy opowiadali jej o naszym dniu i jakie mamy plany. Maria kilkakrotnie podpowiadała matce, że powinna ją uprzedzić, zanim przyjdzie do nas. Przecież łatwo jest zadzwonić i powiedzieć, że przyjdzie.
Ale teściowa z jakiegoś powodu się obraziła. Powiedziała, że jesteśmy niewdzięcznymi ludźmi i nie chcemy, żeby do nas przyjeżdżała. Nie rozumiem, dlaczego ona tak się zachowuje. Przecież ona żyje dobrze, ma własne mieszkanie ze wszystkimi udogodnieniami. Ma wielu przyjaciół. Może tęskni za nami, ale my też chcemy odpocząć. Wracasz z pracy zmęczony, a w domu masz gości. A dwa dni temu, w niedzielę, o szóstej rano zadzwoniła i była zdziwiona, że jeszcze śpimy. Okazało się, że rozcięła sobie palec u prawej ręki i powiedziała córce, że nie może nic zrobić.
Chciała coś pilnie ze sklepu. I żeby ugotować jej coś do jedzenia, bo potrzebuje pomocy. Maria poprosiła mamę o zrobienie zdjęcia rozciętego palca, żeby zobaczyć, jak bardzo jest źle. Minutę później żona oddzwoniła do matki i powiedziała, że to tylko zadrapanie, nie potrzeba pilnej pomocy. A w niedzielę chciała się wyspać. Po tym teściowa zaczęła wysyłać nam wiadomości głosowe. Po raz kolejny niewdzięczna córka nie pomaga matce. Jak wytłumaczyć teściowej, że robi źle? Że jej irytująca obecność i niekończące się telefony o każdej porze dnia przeszkadzają w spokojnym życiu.