Ta absolutnie prawdziwa i niesamowita historia wydarzyła się kiedyś w autobusie. Na tylnych siedzeniach siedziała grupa młodych chłopaków. Przed nimi siedziała zwykła dziewczyna. A z przodu – również zwykły chłopak. Przed nim też siedział facet. Ale on jest niezwykły. W białym garniturze, wyperfumowany, dopieszczony. I całym swoim wyglądem pokazywał – zepsuł mi się samochód, więc jadę w tym śmierdzącym wozie w towarzystwie bydła. Przy wyjściu z autobusu, oparty o poręcz, stał facet. I usilnie walczył ze snem.
Dlaczego tam stał ? Nie wiem. Może było za mało miejsca, a może łatwiej jest nie zasnąć gdy się stoi. Wsiadła dziewczyna, był tłok, dziewczyna wyjęła pieniądze i poprosiła mnie, abym je podał dalej. Dałem jednemu facetowi a on je podał temu niezwykłemu facetowi. Dziewczyna chciała kupić bilet. Facet był zaskoczony. I odwracając lekko głowę, powiedział pogardliwie:
-Musisz sama iść do kierowcy.
– Och, oczywiście, wstanie i pójdzie, powiedział pierwszy facet, wstając. Przepraszam, nie wiedziałem, że z nami jedzie mistrz życia, który dla dobra nas, plebejuszy, nie może wstać z siedzenia autobusu. W autobusie rozległ się śmiech. Mistrz życia zarumienił się i również wstał.
– Co pan powiedział?
– Aha, czyli dodatkowo jesteś głuchy? Czego chcesz, niepełnosprawny? – Chcesz dostać cios w twarz?
– A jeśli sam go dostaniesz?
Przez cały ten czas dziewczyna bezskutecznie próbowała dostać się między facetów, aby rozwiązać konflikt, ale ten normalny facet stał w przejściu i nie dało się go ominąć.
– Więc teraz ci pokażę – oczy “mistrza życia” są już przekrwione.
– Jeśli to zrobisz, chłopaki za mną wstaną. Prawda? – krzyczy normalny na cały autobus.
– Racja – odpowiadają radośnie mężczyźni i również wstają, choć widać, że nie znają tego faceta. W tym czasie autobus zajeżdża na przystanek. Pan życia widząc, że przewaga zarówno moralna jak i fizyczna nie jest po jego stronie wskakuje w otwarte drzwi. Ja też bym tak uciekał. Ale w ostatnim ułamku sekundy obudził się facet w drzwiach. Który bardzo niepostrzeżenie podstawił “mistrzowi życia” haka. Och, jak on leciał! Lecąc równolegle do ziemi uderzył głową w filar. I upadł płasko białym garniturem w kałużę. Dopiero po pięciu minutach, gdy ustąpiły oklaski, dziewczyna powiedziała głośno: Chłopcy! Wszyscy właśnie przywróciliście mi wiarę, że normalni mężczyźni chodzą jeszcze po tej ziemi.