Nie powinienem był pokazywać dziewczynie tego, co moja siostra zostawiła mi w spadku. Alicja wzięła spadek i uciekła.

Moja kuzynka była samotną i chorą kobietą, która mieszkała w małej wiosce niedaleko dużego miasta, w którym mieszkałem i pracowałem. Kiedy tylko było to możliwe, odwiedzałem ją i przywoziłem jej jedzenie i lekarstwa. Nie łączyły nas szczególnie ciepłe relacje, ale ona miała tylko mnie, bo jej rodzice już dawno nie żyli. Nie myślałem o tym, kto dostanie później jej dom, nie rozmawialiśmy o tym, ale kiedy jej nie było, przejąłem  jej drobny dobytek.

Długo trwało organizowanie pogrzebu i spadku, i choć ona odeszła od nas wczesną wiosną, to ja i moja dziewczyna w jej dawnym domu pojawiłyśmy się dopiero latem. Mieliśmy do zrobienia generalne porządki. Moja kuzynka miała w domu kilka serwisów, które odziedziczyła po babci, i sporą bibliotekę książek, ale Alicja wyrzuciła wszystko, nic nie oszczędzając. Nie uważała, żeby cokolwiek, czego nie można było teraz sprzedać za duże pieniądze, było warte naszej uwagi, a  ona nie chciała sprowadzać tych gratów do miasta.

Zrobiłem porządek na zewnątrz i na werandzie, a Alicja zajęła się sypialniami. Przejrzała szafy, a w jednej z nich, na najwyższej półce, zobaczyła szkatułkę. Ponieważ nie spodziewała się takiego znaleziska, zawołała mnie. Szkatułka była dość duża i ciężka, a w środku znajdowała się biżuteria i pieniądze związane gumką – skromne oszczędności.

Zgodnie z prawem wszystko było teraz moje,  pomyślałem o przejrzeniu biżuterii, bo przecież musiało się tam znaleźć coś po jej matce i naszej babci… Ale Alicja nie pozwoliła mi na to. Od razu zapaliła się jej myśl, żeby jechać do domu i zanieść to do jubilera albo do lombardu, żeby sprawdzić ile to warte. Tak się spieszyła, że pozwoliłem jej jechać samej,  ja chciałem skończyć porządki.

Kiedy następnego dnia wróciłem do miasta, mojej dziewczyny nie było. Nie odbierała telefonu, jej rzeczy nie było w domu, pudełka też nie. Nie wiem, czy to było pod wpływem chwili, czy też wycena rzeczoznawcy była tak wysoka, ale ona mnie okradła i to był fakt.

Na początku byłem bardzo zły i chciałem iść na policję, ale mama mnie od tego odwiodła.

-Wszystkie twoje rzeczy wrócą do ciebie, a ty nie potrzebujesz tych rzeczy- powiedziała.

Zacząłem dalej porządkować dom, przygotowując się do wystawienia go na sprzedaż. Z tego powodu dużo czasu spędzałem w wiosce i spałem w jednej z sypialni mojej kuzynki. Było tam miło, cicho, spokojnie, aż pewnego wieczoru przestraszył mnie intruz – sąsiad z domu po drugiej stronie ulicy. Okazało się, że we wsi nikt nie śpi, bo w pobliskiej rzece wyłowiono ciało kobiety. A utopiona kobieta trzymała przy piersi pudełko z biżuterią i pieniędzmi. Sąsiad rozpoznał to pudełko, widział takie u mojej kuzynki. Chciał mnie zapytać, czy zaginęło, więc udawałem głupka i mówiłem, że nic nie wiem o pudełku.

Nie wiem, czy dobrze zrobiłem, ale jego słowa sprawiły, że włosy stanęły mi dęba i poczułem się tak, jakbym nie chciał tego pudełka z powrotem. Podejrzewałem, że Alicja została utopiona przez kogoś w rzece, bałem się, że zostanę oskarżony o to. Jeśli przyjdą do mnie z pytaniami, to powiem im, co się stało.

Nie wiedziałem co myśleć. Kto ją zabił? Duch kuzynki? Może to wszystko głupie przesądy i straszenie, a ja sam się nakręcam?  Ale Alicja po ucieczce ode mnie nie miała co robić w tej wiosce, więc po co tu wracała ?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *