– Jedzą pierogi i kotlety, a mojego syna karmią suchym chlebem bez masła

Jan wracał do domu głodny i zmęczony, a na stole – makaron z niczym – bez żadnego sosu, nie mówiąc już o kotletach i ziemniakach… Za każdym razem próbuje szczęścia, pytając żonę:

– Może jest coś w lodówce? Makaron mi się znudził .

A jego żona tylko wzrusza ramionami, mówiąc: nie.

Faktem jest, że Jan został zwolniony i nawet jeśli kiedyś był najlepszym specjalistą w swojej dziedzinie w mieście, teraz był bez pracy. Zdając sobie sprawę, że w najbliższym czasie nie znajdzie nowego zajęcia czuł się paskudnie. Codziennie wychodził z domu wcześnie, żeby nie widzieć twarzy teściowej (mieszkał z nią wtedy), siedział w parku, monitorował internet, wysyłał CV, chodził na rozmowy kwalifikacyjne, a wieczorem wracał do domu i kładł się spać.

Pewnego dnia, jak zwykle, wrócił do domu i zobaczył na kuchence garnek z wodą na pierogi, a na stole ten sam makaron co wczoraj, tylko wyglądał gorzej.

– Mogę prosić chociaż o pięć pierogów? No, nie mogę już jeść tego makaronu – powiedział spokojnie i cicho, żeby teściowa nie uznała jego słów za skargę, ale… nic to nie dało. Teściowa zaatakowała go. Nazwała go pasożytem, obibokiem. Kiedy powiedziała, że powinien jej przynajmniej podziękować za to, co ma, bo na makaron też nie zarabia, Jan wstał z fotela:

– Dziękuję-  powiedział, położył na stole klucze do mieszkania teściowej, zebrał swoje rzeczy i wyszedł. I poszedł do swojej matki.

Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, po tygodniu pobytu w domu matki znalazł pracę. Być może tak wpłynęło na niego normalne jedzenie…

Później matka usłyszała, że syn chce wynająć mieszkanie, ale w rozmowie z wynajmującymi nie wspomniał o ciężarnej żonie ani o rychłym powiększeniu rodziny. “Czy on nie chce zabrać ze sobą żony?” – pomyślała.

– Kiedy dostanę pierwszą wypłatę, wyprowadzę się – powiedział Jan i dotrzymał słowa.

Usłyszawszy o sukcesie zięcia, teściowa zadzwoniła do jego matki.

– Pani syn nie odpowiada na nasze telefony. Czyta nasze wiadomości, ale nie ma odpowiedzi. Proszę mu powiedzieć, żeby przestał się wygłupiać i wrócił do ciężarnej żony. To nie jest męskie, to nie jest męskie…

Cóż makaron pokazał Janowi coś innego – nie mądrość teściowej, ale to, że żona chciała go tylko z pieniędzmi. Tylko jego własna matka akceptowała go bez pieniędzy.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *