Seba , odprowadź Alę, w końcu to noc.

Z Martą przyjaźniłyśmy się od szkoły średniej, a potem razem poszłyśmy na studia. Zawsze była piękna, dlatego na drugim roku wyszła za mąż za naszego kolegę z roku. Seba był zwykłym chłopakiem ze wsi, ale o niesamowicie życzliwym sercu. Już kiedy urodziła im się córka, ja również wyszłam za mąż, ale moje małżeństwo okazało się nie takie, jak planowałam. Z Antkiem mieszkaliśmy razem trochę ponad rok, a potem się rozstaliśmy. Nigdy nie mieliśmy dzieci. Często widywałam się z Martą. Wspierała mnie po rozwodzie. A kiedy urodziła się ich druga córka, zrobili mnie nawet matką chrzestną. W tym momencie stałam się jeszcze bliższa ich rodzinie.

– Tak bardzo mi cię żal. Nawet nie wiem, co bym zrobiła, gdybym była sama. Nie chcę nawet o tym myśleć, bo mój Seba jest inny. Kocha mnie i nigdy by mnie nie skrzywdził.

Marta któregoś razu miała urodziny. Świętowali w domu, bo druga córka, moja chrześnica, nie skończyła jeszcze roku. Po wyjściu gości postanowiłam pomóc, posprzątałam stół i umyłam naczynia. Było już około jedenastej, gdy zaczęłam wracać do domu, a mieszkam na sąsiedniej ulicy.

– Seba, zaprowadź Alę do domu, jest noc. Szliśmy ulicą oświetloną latarniami. Nie wiem jak, ale Seba i ja całowaliśmy się na podjeździe.

To było jak sen. Nie wiem, co wtedy nas opętało. Od tego momentu zaczęliśmy się spotykać. Wszystko było takie romantyczne. Dawał mi kwiaty, prezenty, czułość, której tak mi brakowało. Coraz rzadziej chodziłam do domu mojej przyjaciółki. Wymyślałam przeróżne historie, byle tylko nie spotkać się z nią. Z Sebą było tak, jakbyśmy żyli w raju. Coraz częściej przychodził do mnie.

Pewnego dnia Marta przyszła do mnie, płacząc. Powiedziała mi, że jej mąż tak bardzo się zmienił, że czuje w sercu, że on jest z kimś i jak ona ma z tym żyć. Spojrzałam na nią i nie miałam dla niej współczucia. Uważałam, że ja też mam prawo do szczęścia, nawet cudzego…

Ale wszystko zmieniło się pewnego dnia.

Wróciłam z pracy do domu bardzo zdenerwowana. Bolała mnie głowa, potrzebowałam wsparcia Seby bardziej niż kiedykolwiek. Przyjechał do mnie, zgodnie z ustaleniami. Ale zamiast się nade mną litować, pieścić mnie, powiedział tylko: nic wielkiego ci nie jest, lepiej daj mi jeść.

Tego dnia zupa nie była dobra, kotlety były przypalone. Wściekł się i powiedział, że nie jestem dobrą gospodynią i tyle. To było tak, jakby z moich oczu zeszła zasłona.

Co ja zrobiłam? Po co to wszystko było? Marta mi ufała, a ja się tak zachowywałam. I nie wiem, jak długo by to trwało, gdyby nie sytuacja z kotletami. Zrozumiałam, że romans nie trwa długo, a zaczyna się codzienność: brudne skarpetki, nieumyte naczynia, źle wyprasowana koszula. Zrozumiałam, że on jest najzwyklejszym człowiekiem, takich jest wiele na tym świecie. Trzeba tylko czekać, aż szczęście pojawi się na horyzoncie.

Drogie dziewczyny, pamiętajcie, zanim zakochacie się w cudzym mężczyźnie, zastanówcie się dobrze, czy warto. Uwierzcie mi, on jest taki sam jak każdy inny. Romans minie bardzo szybko, a pozostanie codzienność.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *