Miałam osiem lat, gdy ojciec mojej matki zamieszkał z nami. Wcześniej widziałam go tylko kilka razy – mieszkał gdzieś daleko. Wiedziałam, że gdzieś daleko był taki człowiek, ojciec mojej matki, mój dziadek. Ale to nie miało wpływu na nic. A potem się zaczęło.
Mam osiem lat!
– Dziadku! Czy potrafisz narysować płatki śniegu?
Dziadek dzielnie bierze się za ołówek. Potem przyznaje mi się, że w ogóle nie umie rysować. Nic!!! Ale w domu byliśmy tylko on i ja, więc nie było kogo poprosić o pomoc. I – o mój Boże! Dziadek rysował!
Mam jedenaście lat! Wbiegłam do jego pokoju głośno płacząc:
– Dziadku!
– Moja dziewczynko, co się stało? Czemu płaczesz?
– Idę z tobą! Chcę iść z tobą!
– No to idziemy!!! Ubierz się.
– Mama… Nie chce mnie puścić…
Dziadek wychodzi z pokoju w milczeniu. I wraca pięć minut później:
– Chodźmy, mama powiedziała, że pozwala. Ale powiedziała, że jeśli potem nie odrobisz porządnie lekcji, to ja będę za wszystko odpowiedzialny!
Idziemy z dziadkiem na grzyby. Potem, po przyniesieniu do domu pełnych koszyków, idziemy w swoje strony. Ja – do odrabiania lekcji, dziadek – do kuchni. Bardzo się staram – nie mogę zawieść dziadka. Następnego dnia dostaję trzy szóstki.
Mam dwanaście lat!
– Moja dziewczynko, nie oceniaj ludzi tak surowo, zastanów się, przecież to twoja przyjaciółka.
– Była!
– No, nie bądź taka kategoryczna. Opowiedz o tym, co się stało i może zmienisz zdanie. A jak już to zrobisz, to uwierz mi, będziesz się wstydziła, że chciałaś, jak to mówisz, urwać jej głowę i wyrwać włosy!
– Nie będę!
– Jesteś po prostu bardzo zdenerwowana, poczekaj do jutra, wszystko się ułoży.
Miałam w życiu taki incydent… A mój dziadek opowiada jakąś podobną historię, po której przestało mi się wydawać, że moja kłótnia z najlepszą przyjaciółką to koniec wszystkiego. Ta rozmowa dziadka ze mną uczy mnie analizować sytuację, uczy nie robić pochopnych rzeczy.
Mam już trzynaście lat!- Moi rodzice zostają wezwani do gabinetu dyrektora. Dziadku pójdziesz …?
– Co zrobiłaś?
– Nic nie zrobiłam.
– To dlaczego mam iść ?
– Po prostu dziewczyny paliły i…
– Masz na myśli dziewczyny?
– Ja tylko tam stałam, to wszystko!
– Słuchaj, słoneczko. Pójdę do szkoły i nic nie powiem rodzicom. Ale musisz obiecać… – Dziadku, obiecuję, że już nigdy tego nie zrobię, obiecuję! I naprawdę nie wzięłam już więcej papierosa.
Mam czternaście lat!
– Mój Boże, moja dziewczynko, co się stało z twoimi włosami? Przefarbowałaś je, prawda? Ale twoja mama ci zabraniała !
– Mama powiedziała jak chcesz – szlochałam. Bardzo chciałam przefarbować włosy, mama przez długi czas mi nie pozwalała, beształa, krzyczała, a potem tylko machnęła ręką: rób co chcesz. A teraz stoję w łazience przed lustrem. Moje włosy miały taki dziki odcień, jakbym miała wystąpić w horrorze. A dziadek patrzy na mnie i zaczyna się histerycznie śmiać. To sprawia, że szlocham jeszcze głośniej.
– Dobra, nie płacz, idziemy do fryzjera. Wieczorem witam rodziców wspaniałym, nowym kolorem włosów.
– Dobrze wygląda – powiedziała moja mama.
Mam piętnaście lat! Wracam do domu z przyjęcia urodzinowego. Mama wybiega mi na spotkanie.
– Czy ty piłaś?
– Tylko trochę – odpowiadam, ale czuję, że mój język się plącze.
– Och, tylko trochę!
No cóż, moja matka robi skandal. Na ten krzyk wybiegli mój tata i dziadek. Ten ostatni, oceniając sytuację, szybko upycha mnie w jednym pokoju, a rodziców – w drugim: i mówi – rano.
Następnego dnia zakradam się do kuchni, z przerażeniem myśląc, że rodzice już tam siedzą. Potrzebuję sposobu na wyjaśnienie. I wtedy słyszę głos dziadka: – Aha, widzisz! Pamiętaj o sobie!
– A co ze mną?
– Ty też poszłaś na potańcówkę z koleżankami, jak miałaś piętnaście lat. I stamtąd prowadzono cię pod pachy. Nie byłaś już w stanie sama chodzić! Więc twoja córka nadal jest dobrą dziewczynką. No cóż, wypiła. A co ty myślałaś?
Weszlam odważnie do kuchni. Nikt nie powiedział do mnie ani słowa.
Mam dwadzieścia trzy lata!
– Dziadku, zostaniesz pradziadkiem.
– No cóż, cieszę się! Kiedy dokładnie?
– Jutro pójdę do lekarza i się dowiem!
– Powiedziałaś już matce? I mężowi?
– Nikomu jeszcze nie powiedziałam, tylko tobie.
– No to powiedz im. I niech nie wiedzą, że ja dowiedziałem się pierwszy.
– Och, dziadku, naprawdę…
Mam dwadzieścia cztery lata! Nasz syn skończył miesiąc. Wszyscy krewni zebrali się z tej okazji. Podsłuchuję rozmowę dziadka z moją matką:
Cóż – mówi – wydaje mi się, że wypełniłem wszystkie swoje obowiązki, żyłem wystarczająco długo, by zobaczyć prawnuka, jedyne, co mi pozostało, to…
– Ożenić się! – Mama się śmieje.
– Co jest takiego śmiesznego? – Dziadek mówi z powagą.
– Tak, ożenić się!
– No to idź, poszukaj panny młodej… – śmieje się mama.
– Już mam !!! Mama przestaje się śmiać. Zarówno ona, jak i ojciec patrzą na dziadka z otwartymi ustami. Wtedy ja zaczynam się śmiać.
– Dlaczego się śmiejesz? Czy ty wszystko wiedziałaś? … No, jak im wytłumaczę, że znam pannę młodą od dawna, że bardzo mi się podoba, a garnitur na ślub kupiliśmy z dziadkiem dużo wcześniej.
A jaki jest twój stosunek do dziadka?