– Zabierasz dzieci? – Luiza podniosła się i ruszyła na zięcia z taką miną, że ten zaczął się wycofywać.

– Babciu, czy przeczytasz nam bajkę o reniferze? – zapytał młodszy wnuk.

“Wnuk…” W ogóle rozbawiło ją to słowo, bo Luiza miała dopiero 40 lat. Jej córka wcześnie wyszła za mąż i miała dwóch synów.

– Ale kiedy słyszysz tą bajkę , natychmiast zaczynasz płakać. Nie wolałabyś czegoś  innego?

– Nie, babciu, już nie będę tego robić!

– Już masz łzy w oczach!

Kobieta przeczytała dzieciom bajkę i poszła do córki do kuchni. Ta  siedziała i cicho płakała.

– Mój starszy musi iść do szkoły, a ja nie mam na nic pieniędzy. Nie wiem, co robić.

Żyło im się dość ciężko. Luiza ciągle szukała dodatkowej pracy, bo jej córka Maria musiała być z dzieckiem. Chorował on na straszną chorobę. Musiała go gimnastykować, robić mu masaże, zabierać na basen i kupować mu leki.

– Nie martw się, coś wymyślimy!

Luiza została obudzona przez swojego najstarszego wnuka. W jego oczach widać było przerażenie.

– Babciu, z mamą jest coś nie tak. Jest cała blada i zimna, a jej usta zrobiły się niebieskie…

Na pożegnanie Marii przyszło wiele osób. Wszyscy płakali, bo wiedzieli, jaką wspaniałą osobą była. Wszyscy przynieśli pieniądze i kwiaty. Nawet jej były mąż przyszedł.

– Boże! Ile pieniędzy przynieśli! Teraz mamy tyle, żeby zrehabilitować małego, a starszego wyprawić do szkoły!

Luiza zdołała się nieco opamiętać wieczorem, gdy ludzie zaczęli rozchodzić się do domów. Wtedy były zięć podszedł do niej i powiedział:

– Zbierz rzeczy.

– Jakie rzeczy, przecież nie mam twoich rzeczy! – Kobieta odpowiedziała groźnie.

– Rzeczy moich chłopców. Zabieram ich.

– Twoich?! Kiedy stali się twoi? Gdzie byłeś, kiedy potrzebowaliśmy twojej pomocy? Maria nie mogła tego znieść. Jej serce nie było z kamienia! Gdybyś pomógł, może wszystko potoczyłoby się inaczej. A teraz wynoś się z mojego domu!

Luizę przytrzymało czterech mężczyzn, aby nie zaatakowała zięcia pięściami.

Następnego dnia kobieta postanowiła dowiedzieć się, jak może przejąć opiekę nad dziećmi. Okazało się, że były mąż Marii jest ich jedynym prawnym opiekunem. Luiza będzie mogła mieć dzieci tylko wtedy, gdy ojciec sam się ich zrzeknie lub gdy zostanie pozbawiony praw rodzicielskich.

Kilka dni później chłopcy zostali zabrani do  domu, w którym mieszkała babcia Ela. Ciągle na nich krzyczała i zabraniała im dotykać swoich rzeczy. Chłopcy często płakali w nocy, a w dzień musieli wykonywać wszystkie polecenia kobiety.

Ojciec odwiedzał ich nie częściej niż raz w miesiącu.

– Dlaczego tak musiało być? Chcę wrócić do domu – płakał młodszy chłopiec.

– Nie martw się, jesteśmy tylko dwoma samotnymi reniferami, które zgubiły się w lesie. Na pewno znajdziemy drogę do domu – powiedział starszy.

Chłopcy dorośli i wrócili do domu babci Luizy, ale nigdy nie mogli odzyskać utraconego dzieciństwa.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *