Pięć lat życia za granicą było po prostu nie do zniesienia. Po przyjeździe do rodzinnego kraju rozeszli się, każde w swoją stronę …
– Mamo, poczekaj! Jutro będziemy na miejscu! – wołała radosnym głosem do telefonu jej córka Lidka.
Matka nie mogła powstrzymać łez. W końcu jej córka leciała do domu z Anglii, gdzie wraz z chłopakiem zarabiała na swój ślub.
Przez cały następny dzień rodzina Lidki przygotowywała się na ich przyjazd. Mama i tata byli tak szczęśliwi i przerażeni jednocześnie, że nie mogli zrozumieć, co się dzieje. Rodzice czuli szczególny dreszczyk emocji związany z tym, że ich dziecko wychodzi za mąż. Przecież córka była taką pomocą dla swoich rodziców. Znając jednak charakter córki, martwili się, czy życie ułoży się po jej myśli, i nie bez powodu!
No i w końcu nadszedł długo oczekiwany moment. Córka i przyszły zięć przyjechali! Ale tylko we dwoje. Bez żadnych swatów i gości. Mama bardzo się zmartwiła i zapytała, dlaczego nikogo z nimi nie ma.
– Jakoś nie wyszło – odpowiedziała.
No cóż, mama pomyślała, że swatowie się spóźnili. Wszystko może się zdarzyć. Ale jej przyszły zięć nie był tego dnia sobą, stał w drzwiach blady.
– Dlaczego stoisz w drzwiach? – zapytała matka.
– Siadaj, dlaczego tak stoisz? – jej córka również nie rozumiała.
– Nie zwlekajmy. Pięć lat temu odebrałem ci córkę, a teraz bierz ją z powrotem. Nie pobierzemy się.
W domu zapanowała cisza. Ojciec Lidki zbladł. Lidka zrobiła się nerwowa.
– Co ty powiedziałeś? Jak to, nie bierzemy ślubu?
– Tak, kiedyś prosiłm cię o rękę, ale teraz już nie chcę. Bo z tobą nie da się żyć!
– A dlaczego z nią jest trudno? Nie umie gotować, nie umie sprzątać? -zapytała jej matka drżącym głosem.
– Nie wiem, czy ci mówiła – westchnął przyszły zięć- ale ja już nie mam siły. Jest zazdrosna o każdą kobietę. Chociaż sam nawet nie ruszam się nigdzie bez niej. W pracy razem, w supermarkecie też. A ostatnio wymyśliła sobie, że połknie tabletki, bo nie chciała żyć. Nie chcę mieć takich problemów. Oddaję pieniądze i wychodzę. Nie pobierzemy się!
– Zostawiasz mnie, prawda? Znowu coś sobie zrobię- przerwała wreszcie.
Jacek jednak nie usłyszał, co mówiła. Po prostu trzasnął drzwiami na pożegnanie.
Lidka zaczęła płakać i przyznawać, że to naprawdę była prawda. Matka była zszokowana, ale nie zaczęła krzyczeć na córkę. Minęło trochę czasu i córka powoli dochodziła do siebie.
Pewnej niedzieli w pobliżu ich wioski grali muzycy weselni, Jacek i jego przyszła żona wjechali pod kościół na odświętnie ubranych koniach. Ludzie mówili, że to jego była dziewczyna, jeszcze z liceum. Po tym zdarzeniu Lidka trafiła do zakładu dla obłąkanych.
Tam była leczona przez prawie rok, chciała nawet zostać zakonnicą, ale potem postanowiła zacząć swoje życie od nowa. Poszła do pracy w sklepie i tam wypatrzył ją obcokrajowiec. Okazało się, że był on deweloperem. Mężczyzna był starszy od niej o 20 lat, ale roztopił jej serce.
Dwa lata później Lidka mieszkała w innym kraju i wychowywała dwójkę bliźniaków.
A jej mama nadal codziennie modli się o jej szczęśliwy los.