Po ślubie teściowa w ogóle nam nie pomagała, wszystko było dla jej młodszej córki

Wszystko dla córki, nic dla syna. Jestem mężatką od 18 lat, wyszłam za Jacka jeszcze na studiach. Pochodzę ze wsi, mój mąż ze stolicy. Moja teściowa mieszkała w ogromnym domu na przedmieściach. Kiedyś mąż mojej teściowej był głównym inżynierem w zakładach energetycznych. Mieli dużo pieniędzy. Przyzwyczaili się więc, że niczego sobie nie odmawiają.

Potem, gdy mój mąż skończył szkołę, nadszedł inny czas dla jego rodziny: zmarł jego ojciec i musieli zacząć oszczędzać. Teściowa jeszcze pracowała, była wicedyrektorem szkoły, jej córka była mała, a mój mąż poszedł na studia, gdzie się poznaliśmy.

– Kim są twoi rodzice, dziecko – zapytała mnie teściowa przy pierwszym spotkaniu.

– A…. – powiedziała z rozczarowaniem, gdy dowiedziała się, że moi rodzice są tylko robotnikami w jednej z fabryk. Planowaliśmy jednak wspólne życie, ale sami, nie u teściowej w domu,marząc o tym, by zarabiać i dorabiać się samodzielnie, więc rozczarowanie teściowej niespecjalnie mnie obchodziło. Najważniejsze, że mamy z mężem miłość i zrozumienie.

Z mężem od razu wzięliśmy się do pracy, bo musieliśmy płacić za wynajem i oszczędzać na własne mieszkanie. Wzięliśmy kredyt hipoteczny, udało mi się nawet pracować podczas urlopu macierzyńskiego, pracowałam jako tłumacz, więc brałam zlecenia do domu. Udało się, spłaciliśmy kredyt hipoteczny przed czasem.

Osiem lat temu siostra mojego męża skończyła szkołę średnią i dostała się na jeden z uniwersytetów. Moja teściowa ciągle narzekała:

– Jak moja córeczka będzie mieszkała w akademiku, – mówiła do mojego męża, – ty jesteś facetem, nie zrozumiesz, wam jest łatwiej, a ona jest domatorką, skromną dziewczyną…

Tak, siostra mojego męża nie jest typem dziewczyny, którą ktoś może urazić, jest wyszczekana i opryskliwa.

– Postanowiłam sprzedać dom, – powiedziała teściowa, – mam też jeszcze trochę ziemi. Sprzedam ją i kupię mieszkania dla siebie i córki.

Pomogliśmy teściowej w sprzedaży, wzięła jednopokojowe mieszkanie dla siebie i dwupokojowe dla córki w mieście. My mieszkaliśmy w jednopokojowym…..Do pieniędzy ze sprzedaży domu i ziemi nie mieliśmy z mężem żadnych pretensji, choć szkoda, może byśmy kupili sobie coś większego.

Nie szkodzi, jestem mężczyzną, zarobię – powiedział Jacek.

Trzeba powiedzieć, że matka mojego męża miała duże skłonności do otyłości. A z czasem i siedzącym miejskim trybem życia ta skłonność stała się bardzo widoczna, jej waga doszła do 110 kg. Jej córka skończyła studia, wyszła za mąż. Czas leciał. Pewnego dnia teściowa zachorowała, przyjechaliśmy z Jackiem, wezwano karetkę. Zabrali ją do szpitala. Lekarze później stwierdzili:

– Jeśli chce pani dłużej żyć, musi pani schudnąć.

Teściowa została wypisana do domu ze zdecydowaną poprawą, w szpitalu schudła 8 kg.

– O, nawet chodzenie stało się łatwiejsze, – cieszyła się teściowa. Kupujcie mi teraz tylko te produkty, na które pozwolili lekarze, będę trzymać się diety i schudnę. Cieszyliśmy się z mężem. Musiałam prawie codziennie odwiedzać mamę męża lub wysyłać córkę po zakupy spożywcze i żeby pomagała babci. Siostra męża była na urlopie macierzyńskim, więc nie miała  czasu, wiadomo opieka nad małym dzieckiem. Dla teściowej gotowałam na parze i dzięki temu schudła prawie 30 kg, lekarze nas chwalili.

Potem jej córka skończyła urlop macierzyńskiego, i musiała pójść do pracy, a pracowała niedaleko domu matki. Gdy przychodziłam do teściowej czułam zapach smażonej wieprzowiny. Znów lodówka mojej teściowej była zaopatrzona w te same stare produkty: kwaśną śmietanę, masło. Na stole pojawiły się wszelkiego rodzaju ciasteczka i cukierki. Teściowa mówiła :

-Przecież mi nie zaszkodzi jeden kęs?

Dzwonię do szwagierki: Co robisz? Mamie się poprawia, a ona zaczyna na mnie krzyczeć:

– Postanowiłaś zagłodzić moją mamę na śmierć, sama spróbuj, jedz warzywa i gotowanego kurczaka! Zabierasz pieniądze z jej emerytury i nie karmisz jej!

Byłam obrażona, mąż próbował rozmawiać z siostrą, ale nie przyniosło to żadnych rezultatów:

– Nie ma potrzeby, żeby ona (ja) jeździła już do mojej matki i niech nie przynosi produktów, sama wszystko kupię. Chcesz pomóc – daj pieniądze na leki, – powiedziała.

Oczywiście bardzo szybko z powodu złej diety i siedzącego trybu życia wszystkie stracone kilogramy wróciły, a nawet pojawiły się nowe.

Niedawno teściowa odeszła, nadmierna waga zrobiła swoje.  A potem szwagierka powiedziała:

– Musicie zrzec się spadku po matce, tak będzie sprawiedliwie. Twoja żona głodziła matkę, nie jest godna korzystać z jej spadku.

My z mężem nie mamy luksusów, dla nas pieniądze ze sprzedaży mieszkania teściowej nie są zbędne.  Chcemy tego spadku, wcześniej ze sprzedaż domu na wsi nie dostaliśmy ani grosza, więc teraz coś chcemy. A szwagierka złożyła pozew i w sądzie powtarzała swoje herezje.

– Nie są warci spadku, nie dawali mojej matce jeść.

A ja wezwałam na świadka lekarza teściowej, a on potwierdził, że owszem, był moment, kiedy przeszła na dietę i jej stan zdrowia diametralnie się poprawił, a potem niestety wróciła do dawnej niezdrowej diety.

– To właśnie te powikłania doprowadziły do tego smutnego wyniku – powiedział lekarz.

Sąd oddalił sprawę. Sprzedaliśmy mieszkanie teściowej. Podzieliliśmy pieniądze, a teraz mój mąż nie ma kontaktu z siostrą. Jesteśmy jej wrogiem numer jeden.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *