Jestem przyzwyczajona do stylu minimalistycznego więc postanowiłam zrobić remont w kolorach bieli i beżu. Przyjechała do mnie w odwiedziny starsza siostra mojej mamy.
Szczerze mówiąc, nie rozumiem ludzi z poprzedniego pokolenia. Uważają, że tylko to, co oni mówią jest słuszne. A najważniejsze dla nich jest to, kto i co będzie o nich myślał. Kiedy ciotka weszła do mojego mieszkania, od razu powiedziała :
-No to masz ściany jakieś takie całe gołe.
Mebli jest tak mało. Jedna kanapa, i mały stolik. Szafa jest w zabudowie … i dlaczego wszystko zrobiłaś na biało? Czy masz tyle wolnego czasu, żeby przez całą dobę czyścić białe meble.
– To jest teraz modne, a biały kolor optycznie powiększa pomieszczenie.
– To jest bez smaku… a gdzie są zasłony?
– Nie potrzebuję zasłon, które zbierają kurz. Zamiast nich mam żaluzje.
– Masz na myśli te żelazne patyczki? Czy to ładnie wygląda? Wygląda jak w garażu, a nie w mieszkaniu …
Usiadłyśmy, żeby napić się herbaty, a ciotka nadal ze zdziwieniem przyglądała się pomieszczeniu. Dla niej niezwykłe było to, że moje ściany były białe.
Zaczęła mi doradzać, żebym je przemalowała albo przykleiła różową tapetę w kwiaty, żeby było reprezentacyjnie. Zrozumiałam, że nie ma sensu się z nią kłócić i tylko w milczeniu skinęłam głową. Oczywiście nic nie zmienię w domu, ale nie będę więcej dzwonić do ciotki. W końcu powiedziała, że przyśle mi jakąś ładną, jasną tapetę ze wsi.
Tylko co ja mam zrobić z tą cygańską tapetą ze złotą nitką, skoro zupełnie nie będzie mi pasować, a głupio jest odmówić ciotce?
