Wyjeżdżając z miasta, chłopak zobaczył na poboczu samochód. Obok niego na ziemi siedziała kobieta w białej, pięknej sukni ślubnej. Ten obraz bardzo go zaskoczył, postanowił się zatrzymać i podejść do niej. Gdy zapytał ją czy potrzebuje pomocy, dziewczyna nic nie odpowiedziała. Płakała, ignorując go. Po licznych pytaniach, podniosła zapłakane oczy i powiedziała:
⁃Możesz mi pogratulować, mój narzeczony został skradziony.
⁃ To ciekawa sytuacja: słyszałem o porwaniach dziewczyn, ale nie o chłopakach.
⁃ Możesz sobie wyobrazić, przed urzędem stanu cywilnego, zanim zdążyliśmy złożyć podpis. Ona go zabrała.
-Jak długo zamierzasz tu siedzieć?
⁃ Goniłam ich, – dziewczyna zdjęła welon i zaczęła płakać, mój najlepszy przyjaciel ich sobie przedstawił, a potem ona go ukradła, podjechała samochodem pod sam urząd stanu cywilnego, a on wsiadł do jej samochodu i…
⁃ Co mogę powiedzieć, masz dobrego przyjaciela.
⁃ Co mam teraz zrobić, goście czekają na mnie, wszystko przygotowane. Wstydzę się, nie pójdę tam, wyśmieją mnie, powiedzą, że mnie ostrzegali. Przepraszam, czy pan jest żonaty?
-Nie, nawet nie ma dziewczyny.
⁃ Nie wiem co robić, może będę musiała pojechać do innego miasta. Dotrzymaj mi towarzystwa, razem będzie raźniej ! No ale, nawet się nie znamy, kim jesteś?
⁃ Zwykłym przeciętnym człowiekiem, – odpowiedział żartobliwie facet.
⁃ Czy ty też przed kimś uciekasz?
⁃ Od moich rodziców, – uśmiechnął się facet; Poszedłem szukać swojego przeznaczenia, zobaczyłem ciebie i zatrzymałem się.
-Boże, jakie to żenujące! Pójdziesz ze mną do moich krewnych? Wyglądasz na poważnego człowieka. I przy tobie nie będę się tak bała.
⁃ Kiedyś nawet byłem szefem, choć nie trwało to długo.
⁃ No to jedź za mną i nie waż się zostawać w tyle! Już mi nie uciekniesz, nie odpuszczę!
Tak więc dwa samochody odjechały jeden po drugim w dal.