– No, córko, nie – powiedziała przerażona matka. – Po co to odkładać, na co jeszcze czekać. Kupiłyśmy sukienkę.
– Lepiej wyjść za mąż jeszcze raz, niż nie wyjść w ogóle! – Piętnaście lat temu – mówiła matka Luizy, Maria, pilnie przygotowując się do ślubu córki.
Pan młody, prawdę mówiąc, był średni: typ faceta, który lubił imprezować i pić. “Wyraźnie nie do życia w rodzinie!” – szeptały koleżanki Luizy. Ale ona nie miała wyboru. Większość jej koleżanek z klasy była już mężatkami. Obracanie się w tym gronie jako panna było trochę niewygodne. Mimo to Luiza wychodziła za mąż bez większego entuzjazmu. W ogóle nie była pewna, czy dokonała właściwego wyboru.
– Może nie powinnam? – z wahaniem zapytała matkę. – Może lepiej odwołać ślub? Albo przynajmniej przełożyć? Poczekać?
– No jak, córko, nie robić? – W jej oczach pojawiło się przerażenie. – Co tu jest do przekładania, na co jeszcze czekać? Wszystko kupione! Sala zamówiona. Ludzie zostali zaproszeni, babcia już kupiła bilety na pociąg – co teraz, zwrócić je czy co? Jak można teraz odwołać? Wszystko jest gotowe! Tak, martwisz się,jak wszystkie panny młode przed ślubem. No, w końcu jak będzie źle to się rozwiedziesz. To nie jest epoka kamienia łupanego! Przynajmniej nie powiedzą, że nikt się z tobą nie ożenił…
Maria szczerze życzyła córce szczęścia. Oczywiście nie mogła nie zauważyć, że przyszły zięć – “to nie ten”. Ale na księcia na białym koniu, pomyślała, można czekać całe życie i nie doczekać się. I nikt nie jest idealny.
– Małżeństwo to loteria! – powiedziała Maria. – Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy i jak będzie…
“Doświadczone” koleżanki tylko westchnęły: – Jakieś dziwne to małżeństwo. Z miłości? – Nie!!! Dobrani są? – Też nie. Z wyrachowania? Niedorzeczne… Facet nie ma nic. No cóż, to jej życie …
Nie widziałam Luizy od lat, a o jej życiu dowiedziałam się dopiero niedawno.
Jest mężatką, wciąż z tym samym mężczyzną, i żyje dobrze. Mają dwie córki, mądre i piękne dziewczyny. Jej mąż jest biznesmenem, który nie pije ani kropli alkoholu. Są zamożni. Według wspólnych znajomych Luiza i jej mąż żyją w zgodzie.
– Idealne rodziny istnieją! – westchnęła, opowiadając mi o nich. – Jej mąż jest po prostu wspaniały. Miała takie szczęście! Gdzie znalazła taki diament?
Luiza i jej mąż przenieśli się z małego miasteczka do następnego, zabrali też Marię, która uwielbia swoje wnuki, a teściowa, zdaje się, też jej nie opuściła. Wszyscy w nowym miejscu mają przestronne mieszkania, jest też wiejski domek, Luiza jeździ nowym samochodem. Młodsza córka ma nianię, starsza jest w gimnazjum, a w domu jest gosposia.
Luiza nie pracuje, kilka razy w tygodniu robi wolontariat w fundacji charytatywnej – dla duszy, jak mówi, żeby nie nudzić się w domu. Ma pełne zaufanie do męża, a on daje jej tyle pieniędzy, ile ona poprosi, na gospodarstwo, na dzieci i na nią . Dwa lub trzy razy w roku rodzina wyjeżdża na wycieczkę. Podróżowali już do wielu krajów.
Małżeństwo to loteria. Czasami ludziom wydaje się, że biorą wszystko pod uwagę, przewidują wszystko, a rozwodzą się po kilku latach. A czasem takie “dziwne” małżeństwa żyją dalej, bez względu na wszystko.
