Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się od wypowiedzi satyryka, która miała być parafrazą słów Jarosława Kaczyńskiego o osobach transpłciowych. Krzysztof Daukszewicz przed wystąpieniem dziennikarza Piotra Jaconia (ojca transpłciowej córki), rzucił na wizji pytanie: “A jakiej płci on dzisiaj jest?”
Większość osób odebrała te słowa nie jak sarkazm i kpinę z Kaczyńskiego. Uznali je za niestosowane, bo Jacoń jest ojcem dziecka transpłciowego i stoczył dramatyczną walkę o to, by czuło się ono szczęśliwe.
Niedługo później poinformowano, że Daukszewicz nie wróci już do programu. W piątek, 16 czerwca, sam satyryk napisał, że powodem miała być olbrzymia fala hejtu, która wylała się na niego i jego bliskich po aferze.
Daukszewicz o Kaczyńskim
Teraz satyryk znów zabrał głos w sprawie swojego odejścia. Poinformował w mediach społecznościowych, że dalsza obecność “Szkle kontaktowym” go nie interesuje.
“Muszę wyjaśnić jedną rzecz. Ze »Szkła Kontaktowego« odszedłem, ponieważ zaproponowano mi, żebym się w nim pojawiał mniej więcej tak jak Jerzy Iwaszkiewicz z »Uszanowaniem Państwu«. Powiedziałem, że odchodzę, ponieważ taka obecność w programie mnie nie interesuje: — napisał satyryk.
Krzysztof Daukszewicz uważa, że to ona w tej całej sprawie jest ofiarą i uderza w piszącego o nim Piotra Jaconia.
“Dzisiaj czuję się tak silny, jak Mołdawia po meczu z Polską, więc po przeczytaniu wszystkich ataków na moją osobę, oświadczam, że jeszcze się nie urodził taki pan Jacoń, który by ze mnie zrobił trans i homofoba. Obawiam się jednak, że w legendzie zwolenników pana redaktora, pojawi się pewnego dnia narracja, że feralnego dnia w »Szkle Kontaktowym« – to Jarosław Kaczyński p******ił głupoty o transpłciowości i powoływał się na wypowiedź Krzysztofa Daukszewicza” – napisał Daukszewicz.