Luiza , moja młodsza siostra, od dzieciństwa była niepoważna, siano w głowie. Chłopcy, szminka i taniec to jedyne rzeczy, które interesowały ją w liceum, a jedyną rzeczą, którą do nich dodawała, był alkohol. Podczas gdy ja uczyłam się i pracowałam, próbując ukończyć szkołę z wyróżnieniem, Luiza chodziła do klubów, wdawała się w przygodne romanse i wracała do domu najwyżej raz w tygodniu.
Mama zawsze przepowiadała Luizie “wielką przyszłość” – uwiedzenie bogatego mężczyzny, a tym samym dobre ułożenie sobie życia. Luiza chłonęła słowa matki jak gąbka. Tylko, że przy jej sposobie życia przypadkowa ciąża była tylko kwestią czasu.
Właśnie skończyłam studia i zostałam zatrudniona na pełny etat w firmie, w której podczas studiów pracowałam na pół etatu. A Luiza , na trzecim roku, wzięła urlop dziekański, bo była w ciąży. Matka namawiała ją do przerwania ciąży. Życie Luizy zamieniło się wtedy w piekło: matka nigdy nie przegapiła okazji, by ukłuć ją tym, jak bardzo jest rozczarowana. Przecież według jej planów miała poderwać jakiegoś bogatego faceta, a nie zajść w ciążę na studenckiej imprezie Bóg wie z kim. Tym “tajemniczym mężczyzną” okazał się dość sympatyczny chłopak o imieniu Aleks, który kochał się w mojej siostrze od pierwszego roku studiów. Był z biednej rodziny, ale z wielkimi planami na życie. Oczywiście nasza matka nie chciała takiego zięcia.
Ja wynajęłam mieszkanie blisko pracy i moje życie zamieniło się w dom-praca-dom, jak życie większości ludzi na tej planecie.
Luiza, nabierając formy po porodzie, znów udała się na poszukiwanie bogatego faceta. W końcu wykonała swoje zadanie: znalazła kogoś gotowego zabrać ją wraz z matką do życia bez biedy. Tylko w tym życiu nie było miejsca dla Ali, mojej siostrzenicy. Nowy facet nie wiedział nawet, że jego wybranka ma dziecko. Ala trafiła do mojego domu w komplecie z aktem notarialnym na mieszkanie mojej matki, jako moralna rekompensata.
– Dostaniesz mieszkanie – powiedziała mama i wyjechała do Włoch w towarzystwie Luizy i jej męża, właściciela fabryk, gazet i parowców.
Ala poszła do przedszkola. Prawie nie zauważyła, że matka zniknęła z jej życia. Sprytna dziewczynka natychmiast się do mnie przywiązała, a moje wieczory nie były już tak samotne. Mieszkalibyśmy razem, gdyby nie Aleks, który dowiedział się, że matka jego dziecka porzuciła córkę. Aleks nie widywał się z córką, miał zakaz. Ale mimo to regularnie wrzucał do skrzynki pocztowej koperty z pieniędzmi dla niej.
Nie widziałam powodu, by uniemożliwić Ali komunikację z ojcem. Jeśli matka porzuciła dziecko, to przynajmniej niech ma ojca – rozumowałam i przedstawiłam ją tatusiowi. Dziewczynka była zachwycona: w ogóle wszystkie małe dziewczynki są zachwycone pieszczotami swoich ojców. Aleks spędzał z córką cały swój wolny czas.
Na tle opieki nad małą , zbliżyliśmy się do siebie. Nasza decyzja o wspólnym życiu była całkiem logiczna. Wzajemna sympatia, troska o dziecko, wspólne zainteresowania – między nami nie było żadnej mitycznej “iskry”, to był cichy przemyślany wybór.
Kiedy Alicja skończyła sześć lat, nadszedł czas, by zastanowić się, jak za rok zapisać ją do szkoły. Nie byłam jej opiekunem, Aleks nie był oficjalnie jej ojcem. Zadzwoniłam do Luizy. Jej odpowiedź była prosta:
– Rób, co chcesz, ona jest teraz twoja. Jestem w ciąży, będę miała dziecko. A ty możesz ją zatrzymać.
Aleks i ja wzięliśmy ślub, a on poszedł do sądu, aby odzyskać córkę. Został uznany za ojca, Luiza za złą matkę, w sumie została pozbawiona praw rodzicielskich. Interesy Luizy reprezentował w sądzie prawnik działający na podstawie pełnomocnictwa. Mówił jej słowami:
– Nie potrzebuję tego dziecka.
Kiedy Ala zaczęła drugą klasę, adoptowałam ją. Razem z Aleksem czekamy na dziecko. Na samym początku napisałam, że był dość ambitnym młodym człowiekiem. Wyznaczył sobie cel i był na dobrej drodze do jego realizacji. Miał dobrą pracę z dużymi perspektywami. Pieniądze nie były nam potrzebne.
Równocześnie z pracą Aleks szukał inwestorów, aby założyć własny biznes – coś związanego z technologią komputerową. Żyliśmy życiem zwykłej rodziny – Ala nazywała mnie mamą, nie mogła się doczekać swojego małego braciszka, a Aleks nosił nas na rękach.
Powrót mamy i Luizy był jak grom z jasnego nieba. Pojawiły się, jakby nic się nie stało. Mama nie upilnowała Luizy, a moja niezbyt mądra siostra doprawiła rogi swojemu mężowi.
On nie tolerował takiego zaniedbania i braku szacunku ze strony żony i dał jej kopa w tyłek, zabierając dziecko. Syn Luizy miał takie samo obywatelstwo jak jego ojciec i był obywatelem Włoch. Bezrobotna Luiza bez majątku nie miała szans na opiekę nad synem. To była swoista karma: porzuciła jedno dziecko – odebrano jej drugie, urodzone po to, by w razie rozwodu mieć alimenty.
Luiza i matka wróciły do domu jak zbite psy. Kłóciły się nieustannie, matka oskarżała moją siostrę o posiadanie wściekłego żeńskiego organu rozrodczego, a siostra żaliła się tylko na stracone pieniądze -młodsze dziecko w ogóle jej nie interesowało, podobnie jak starsza córka. Poprosiły o zgodę na mieszkanie, nie miały gdzie się podziać. Mama natychmiast zaczęła mówić o odzyskaniu mieszkania. Umówiłyśmy się: szukamy z mężem mieszkania i jak tylko je kupimy, oddam je mamie.
Ala zapomniała o Luizie i oficjalnie to ja byłam jej matką. Porozmawiałam z siostrą, żeby nie zbliżała się do córki. Luiza prychnęła:
– Naprawdę? Jestem jeszcze młoda, mogę znaleźć normalnego mężczyznę. Jeśli ci się podoba, wychowaj ją.
Widząc, kim jest mój mąż, matka zaczęła strofować Luizę :
– Jaka ty jesteś głupia, zobacz, co cię ominęło. Powinnaś być z nim , nic byś nie potrzebowała. A twoja siostra, zobacz jaka jest cwana….
Luiza usłyszała słowa matki w inny sposób. Przemyślała je i weszła na wojenną ścieżkę:
– Zabrałaś moją córkę i mojego faceta – oświadczyła.
Tego samego dnia wraz z Aleksem i dziećmi przeprowadziliśmy się do wynajętego mieszkania. Znaleźliśmy już odpowiednią opcję kupna, musieliśmy trochę poczekać, aż sprzedający zbiorą wszystkie papiery. Luiza codziennie dzwoniła do Aleksa. Czekała na mojego męża po pracy i na córkę po szkole.
Ala wiedziała, że jestem jej ciocią, propozycja nazwania mnie mamą wyszła od niej. Moja córka była zafascynowana piękną, smukłą matką. Luiza opowiedziała jej bajkę o złej siostrze, która nie pozwoliła rodzicom małej księżniczki być razem. W moim domu pojawiły się kłopoty. Aleks był rozdarty między kobietą, którą wciąż kochał, a mną, wychowującą jego dzieci. Ala robiła sceny, chciała mieć swoją matkę. Mój mąż nie był sobą, ciągle na mnie psioczył: miał problemy w pracy, jego konkurencja wypuściła podobną aplikację w przeddzień jego własnej premiery. Jedynie młodszy syn był małą wyspą stabilności. Mieszkanie zostało kupione. Na ten dzień czekałam z zapartym tchem i nadzieją, a był to dla mnie początek końca – Aleks kupił mi mieszkanie, zrzekł się praw do niego i odszedł do Luizy, zabierając Alę.
Złożyłam pozew o rozwód. Luiza chwaliła się, że jej rodzina wróciła do niej. Zadzwoniła mama i zażądała, żebym zostawiła Aleksa i Luizę w spokoju:
– Niech żyje swoim życiem. Trzymaj się od nich z daleka, twoja siostra zasługuje na szczęście.
– A ja nie? Czy ja na nie nie zasługuję?
Aleks doskonale zdawał sobie sprawę, że moja siostra go nie potrzebuje, że nie potrzebuje Ali. Chciała tylko pieniędzy i nic poza nimi. Radość Luizy i mamy nie trwała długo: inwestorzy mojego byłego męża zażądali zwrotu swoich pieniędzy. Mama i moja siostra zastanawiały się, czy czekać na koniec złej passy Aleksa, czy znaleźć dla Luizy kogoś bardziej obiecującego.
Zdecydowały się na drugą opcję. Luiza z łatwością wyrzuciła Alę i Aleksa ze swojego życia po raz kolejny. Aleks miał czelność oczekiwać pojednania ze mną:
– Ala potrzebuje mamy, ty nas kochasz.
Mama miała czelność żądać ode mnie swojego mieszkania:
– Luiza postanowiła założyć własną firmę, potrzebuje kapitału na rozruch, postanowiłyśmy sprzedać mieszkanie. Obiecałaś, że to oddasz mieszkanie.
Pamiętam. Ale obiecałam zwrócić mieszkanie, zanim cynicznie zdeptali moją rodzinę, pozbawili mnie męża i córki, zabrali synowi ojca . Wyrzuciłam je na ulicę. Po prostu sprzedałam mieszkanie, pozwalając nabywcom samodzielnie eksmitować zameldowanych tam ludzi. Niech Luiza zarabia na życie, robiąc to, co umie najlepiej, a moja matka niech będzie jej pomocą.
