Synu, ojciec i ja bardzo za tobą tęsknimy. Wpadnij chociaż raz na jakiś czas. Nie zawsze udaje nam się wychować dzieci w miłości do rodziców!

Magda ma troje dzieci, wszystkie już dawno dorosły i opuściły gniazdo rodziców.

Najstarszy mieszka za granicą, ma tam rodzinę i dwoje dzieci. Nie widziała go od czasu jego wyjazdu wiele lat temu, tylko zdjęcia i listy……Wszystko przechowuje z troską, czasem w długie zimowe wieczory, gdy tęskni za synem, wyjmuje plik listów i przegląda je, czyta ponownie.

– Synu, tęsknimy za tobą z ojcem, choć raz przyjedź, poznamy synową, wnuki… – pisze jego matka.

Ale on nie ma na to czasu, życie biegnie dalej i dalej. Czy tak trudno jest mu przyjechać i odwiedzić rodzinę?

Środkowa, Pola, wyszła za mąż za wojskowego i przebywa w bazach wojskowych. Czasem się odwiedzają, ale nie na długo. Mąż bardzo kocha zięcia, cieszą się ze średniej córki, dobrze ułożyła sobie życie, przyjeżdżają- jej oczy błyszczą szczęściem i dobrocią, dusza jest spokojna…

A młodsza – Oliwia – jest sama. Wyszła za mąż za wiejskiego chłopaka – Marka, ale po narodzinach dziecka coś nie wyszło, rozstali się. Oliwia przeprowadziła się do miasta, skończyła technikum i dostała pracę jako szwaczka, a potem zabrała wnuka.

– W mieście będzie mu lepiej, będzie szkoła, kółka naukowe, nie będzie się nudził – powiedziała córka zbierając syna, mały szlochał, czepiając się babcinej spódnicy, ale kto może przekreślić matkę…

Przez prawie dwanaście godzin Magda jechała w dusznym pociągu. Wyobrażała sobie, jak przytula córkę, całuje wnuka, te myśli ogrzewały jej duszę. Córka nie była u nich od trzech lat, wnuk musiał dorosnąć… Dziadek też chciał jechać, ale zachorował.

– Kochanie, czy byłbyś w stanie zostać tydzień beze mnie? – Magda zapytała męża.

– Nie mogę już tego znieść, dusza mnie boli, muszę pojechać.

Załadowali torby z prezentami. Wczesnym rankiem mąż wsadził żonę do pociągu, ciężko było samemu dźwigać taki bagaż, ale nie było wyjścia, nie było jak jechać bez prezentów…

– Mamo, powinnaś mnie wcześniej uprzedzić, zadzwonić, musiałam się urwać z pracy, odebrać syna ze szkoły, potem pojechać do sklepu po zakupy, cały dzień latałam jak szalona, po otrzymaniu twojego listu…

– Wybacz, chciałam ci zrobić niespodziankę i wysłałam list, bo na wsi nie zawsze jest zasięg – powiedziała matka.

– Czy coś się stało? Jak się ma ojciec?

– Nic mu nie jest, jest trochę chory, tak bywa jesienią. Wnuk otworzył drzwi, jakże przez te lata nabrał sił.

– No, witaj, wnuczku! – Kobieta przytuliła go mocno do siebie.

– Chodź babciu, – chłopak uwolnił się z uścisku babci i zaczął się na nią gapić.

– Dlaczego nie wyszłaś po mnie na dworzec, ledwo mogłam ciągnąć bagaże – matka z wyrzutem spojrzała na córkę…

– No cóż, przygotowywaliśmy się na twój przyjazd, zupa, kotlety- wzruszyła ramionami Oliwia.

Kilka minut później babcia krzyczała do słuchawki do dziadka:

– Wszystko jest dobrze! Spotkaliśmy się!  Nie martw się, siadamy do stołu,  córka przygotowała pyszny obiad!

Usiedli przy stole, Oliwia nalała zupę na talerze i pyta.

– Mamo, chcesz jednego kotleta czy dwa? Magda była tak głodna, że zjadłaby wszystkie trzy, spojrzała na nią i powiedziała:

– Postaw na stole, sama sobie wezmę.

Na talerzu było pięć małych kotletów i zjedli po jednym, a ona sięgnęła po drugi. Przypomniała sobie, jak zawsze dużo gotowała dla dzieci. A tu… Może córka nie miała pieniędzy, może powinna była pomóc z pieniędzmi, miała trochę oszczędności, jeszcze trochę zaoszczędzą, mieli w tym roku dobre zbiory.

A potem przeszła przez pokoje – świeżo po remoncie, telewizor zajmował całą ścianę, nowe meble, pokój jej wnuka był przytulny, miał wszystko.

– Jak długo zostaniesz u nas, mamo – zapytała Oliwia kobietę, która kończyła myć naczynia w kuchni.

– Nie cieszysz się? Dopiero przyjechałam, a już zastanawiasz się, kiedy wyjadę?

– Nie, po prostu bilety są teraz rozchwytywane, zbliża się długi weekend, więc musisz je kupić od razu, bo inaczej będzie źle. Pojadę jutro po pracy i kupię, nie ma co tego odkładać…

Magda wzruszyła ramionami, wieczór spędziła w towarzystwie wnuka, oglądając zdjęcia i filmy z wakacji, cieszyła się że, dobry z niego dzieciak rośnie, mądry. Ech, szkoda, że dziadek nie widzi, powinnam go poprosić, żeby chociaż dał zdjęcia… Minęło tak kilka dni, a z każdym nowym dniem stosunki stawały się coraz chłodniejsze, wnuk częściej zamykał się w swoim pokoju, odrabiając lekcje lub uciekał do chłopaka sąsiadów, żeby pograć na konsoli, a Oliwia, albo spóźniała się z pracy, albo spędzała wieczór ze znajomymi, przychodziła, zrzucała buty i kładła się do łóżka.

Nie tak wyobrażała sobie spotkanie z córką. Zadzwoniła do dziadka i poszła spakować swoje rzeczy. W drodze powrotnej do swojego pokoju podsłuchała, jak córka zdawkowo rozmawia z wnukiem: – Mamo, kiedy przyjdzie Bartek? Obiecał, że zabierze mnie na mecz piłki nożnej?

– Niedługo, synku, jak  babcia pojedzie … – odpowiedziała Oliwia.

– A kiedy pojedzie?

Przestała słuchać, łzy płynęły jej po policzkach, przylgnęła do ściany, dotarła do swojego pokoju, zebrała swoje rzeczy, zarzuciła na siebie płaszcz, stała już w drzwiach, gdy z pokoju wyszła córka.

-Nie śpisz? Co robisz? Jutro wieczorem masz pociąg.

– Nic nie szkodzi, zmienię bilet. Och, Oliwio, nie tak cię z ojcem wychowaliśmy. Nic mu nie powiem, bo będzie się martwił. Dziękuję za zdjęcia, żegnam…

Dobrze się jechało, tym razem miała dobre miejsce. Musiała jednak spędzić noc na stacji, otulając się starym płaszczem. W pociągu ciągle patrzyła przez okno myśląc, jak szybko życie przeleciało, jak szybko ona i jej mąż nie byli już potrzebni swoim dzieciom, ale ile miłości, troski i matczynego ciepła w nich zainwestowali…

– Witaj, kochana, jak tam? – zapytał jej mąż, gdy spotkał ją na dworcu. Tak bardzo za nią tęsknił, że nawet schudł!

Magda przytuliła się do niego i uśmiechnęła. Przynajmniej ktoś czeka, przynajmniej ktoś jeszcze jej potrzebuje…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *