Luiza i Jacek pobrali się trzy lata temu, ale ich marzenie o własnym lokum spełniło się dopiero niedawno.Oszczędzali każdy grosz i pracowali dzień w dzień aż do wyczerpania, a wszystko to w imię jednego celu – własnego domu.
I wreszcie, po tych wszystkich kręgach piekła, para kupiła trzypokojowe mieszkanie w samym sercu stolicy, z wyspą w kuchni, pokojem dla przyszłych dzieci, ogromnym holem i pięknym widokiem z okna. Mieszkanie nie było tanie, ale para nie oszczędzała od zera, zainwestowała też pieniądze, które krewni podarowali im na weselu.
A w dniu zakupu, wieczorem, para siedziała przy wyspie, piła wino, świętowała zakup. W domu nie było jeszcze mebli, nie starczyło pieniędzy, ale nie byli z tego powodu szczególnie smutni, postanowili kupić wszystko, co chcieli, a nie to, na co starczyło im pieniędzy.
Wtedy właśnie nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Para spojrzała na siebie – nikogo się nie spodziewali. Jacek podszedł do drzwi i zobaczył kobietę w średnim wieku.
– Witam, jestem Ida, wasza sąsiadka zza ściany. Przyszłam tylko się zapoznać.
– Jak się masz? Jestem Jacek, a to moja żona Luiza- przedstawił się.
Podczas gdy Jacek stał z żoną w uścisku i przedstawiał się, Ida weszła niespodziewanie do domu, bez zaproszenia, zaczęła rozglądać się po pokojach i zadawać pytania w rodzaju: “Kupiliście czy wynajęliście?”, “Nie macie jeszcze dzieci? Czy planujecie je mieć?” i tak dalej, i tak dalej.
Jacek był nieco zdezorientowany jej pytaniami, jak i Luiza. Nagle w progu pojawił się chłopiec, syn Idy, który zawołał ją i położył kres jej przesłuchaniom.
Później Jacek i Luiza gdy usłyszeli dzwonek do drzwi zgasili światła i nie wydawali żadnego dźwięku, aby irytująca sąsiadka nie zajęła im znowu czasu. Tak właśnie jedna osoba chciała zepsuć ich całą radość z kupna mieszkania.