Kobieta miała 45 lat, gdy jej syn wyszedł z domu i nie wrócił. Tak po prostu w jednej chwili zniknął. Był już dorosłym chłopakiem, nie mógł się zgubić. Matka szybko zaangażowała w poszukiwania policję, historia przyciągnęła również uwagę wielu mieszkańców, którzy również nie stali z boku, aktywnie szukając wszędzie zaginionego chłopca. Tak minął rok, a o chłopcu nie było żadnych wieści. Policyjne poszukiwania nie dawały większych nadziei, a kobiecie opadały ręce.
Co wieczór siadała na starej kanapie, patrzyła na zdjęcie syna i płakała. Pewnego dnia kobieta spotkała szkolną koleżankę, której od dawna nie widziała. Obie przyjaciółki zaczęły rozmawiać, a kobieta opowiedziała jej o swoim żalu.
– Czy próbowałaś go wołać ? – zapytała kobieta z poważną miną.
– Co masz na myśli, jak wołać?
– Cóż, jest taki rytuał. Wieczorem otwiera się okno i wzywa się zaginionego do domu, tak jak w dzieciństwie matka wołała…, i ten ktoś wraca. Kobieta nic nie powiedziała, ale w głowie prychnęła, mówiąc, że to bzdury
Wieczorem, siedząc na kanapie, przypomniała sobie słowa przyjaciółki. Nie miała nic do stracenia, postanowiła spróbować, a co jeśli zdarzy się cud.
– Synu!!! Wracaj do domu!” kobieta krzyczała przez łzy. Następnego ranka obudziła się z silnym pragnieniem ugotowania ulubionej potrawy syna. Kobieta zadzwoniła do swojej siostry i zaprosiła ją do siebie. Godzinę później ktoś pukał do drzwi. Była nawet zaskoczona, że jej siostra przyszła tak szybko. Otworzyła drzwi i nie mogła uwierzyć swoim oczom! Stał tam jej syn – żywy i zdrowy! Matka przytuliła syna tak mocno, jak nigdy dotąd. Nawet nie pytała, gdzie był , jak się czuje i tak dalej. Kobieta po prostu mocno przytuliła syna, ocierając łzy, które zamieniły się w łzy radości.