Jeśli mnie kochasz, to pokochaj też moje dziecko – słowa mojej ukochanej zabrzmiały jak uderzenie pioruna, postawiła mnie przed trudnym wyborem

Poznałem ją zupełnie przypadkowo. To było wspaniałe spotkanie. Widziałem to tylko w filmach. Poślizgnęła się i upadła na lód, a ja niczym Superman pomogłem jej, a następnie odwiozłem do domu. W domu czekał na nas jej sześcioletni syn. Od razu się z nim dogadałem i dobrze nam się rozmawiało. Widać było, że mnie lubi i wydawał się dla mnie miły.

Następnego dnia przyszedłem dowiedzieć się, jak się czuje. Jej syna nie było w domu. Wyjechał na czterodniową wycieczkę. To była świetna okazja, żeby ją lepiej poznać. Świetnie spędziliśmy czas. Zaczęliśmy romans. Zrozumieliśmy, że czeka nas szczęśliwa, świetlana przyszłość. Kilka miesięcy później oświadczyłem się jej. Ona, oczywiście, zgodziła się – z radością.

Po przeprowadzce do nich zrozumiałem, że jedynym celem mojego życia jest wychowanie i utrzymanie syna mojej żony.

Wszystkie zarobione pieniądze wydawałem w całości, aby zadowolić chłopca. A on ciągle o coś prosił, czasem nawet się domagał. Kiedy zapytałem ją, dlaczego nie żąda od byłego męża alimentów, odpowiedziała, że nic od niego nie potrzebuje. I postawiła swego rodzaju ultimatum, mówiąc, że jeśli ją kocham, to muszę kochać jej syna – jak swojego.

A ja nie mogę udawać, że kocham cudze dziecko jak swoje, że poświęcam się, by go utrzymywać. Rozumiem, że w końcu będziemy musieli się rozstać. Chłopak jest bardzo wymagający, a ja nie mogę pracować i żyć tylko dla niego. A ona naturalnie żyje tylko dla syna i nie zgodzi się na inne warunki. Nie jestem jednym z tych mężczyzn, którzy kochają cudze dzieci jak swoje własne. Czyjeś dziecko zawsze będzie czyjeś. A kobiety nie powinny żądać tego, czego nie można spełnić.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *