– Jacek, czy nie nadszedł czas, abyś przeszedł na emeryturę? -zapytał szef swojego siwowłosego zastępcę. Wydawało się, że po takich słowach w biurze zastępcy powinna nastąpić niezręczna długa cisza , ale stało się zupełnie odwrotnie.

– Jacek , czy nie nadszedł już czas, abyś przeszedł na emeryturę? młody szef zapytał nagle swojego siwowłosego zastępcę.

Wydawało się, że po takich słowach w biurze zastępcy powinna nastąpić niewygodna długa cisza , ale stało się zupełnie odwrotnie.

– Już czas, Wiktorze! Nadszedł ten czas! – krzyknął radosny Jacek i natychmiast popędził uściskać swojego szefa.

– Jak dobrze, że powiedziałeś mi to teraz! – ucieszony Jacek  otworzył ramiona i wesoło zapytał:

– No to idę?

– Gdzie? – zapytał oszołomiony szef.

– Na emeryturę, gdzieżby indziej? – zaśmiał się zastępca.

– Jakże subtelnie mi to powiedziałeś, Wiktorze. Wiesz, jak rozmawiać z podwładnymi! No, to tyle, zabieram kubek, dziennik i natychmiast ide. Ugh… Jakże w porę to wszystko się stało… Jakże w porę…

– Zaraz, zaraz, Jacek , co ty robisz? – szef był jeszcze bardziej zdezorientowany.

– Nie powiedziałem tego po to, żebyś przeszedł dziś na emeryturę. To wszystko w perspektywie, że tak powiem… Wiesz, że otrzymaliśmy z góry rozporządzenie o podniesieniu pensji pracownikom. A skąd weźmiemy pieniądze na tę podwyżkę? Będziemy musieli kogoś zwolnić. A kogo zwolnić? Więc pomyślałem, jesteś teraz w wieku emerytalnym, może powinienem z tobą porozmawiać na ten temat… Ale niedokładnie pomyślałem… I niedokładnie porozmawiałem… Żałuję.

– Nie musisz żałować, Wiktorze. Wszystko jest w porządku.

Jacek stał już z kubkiem w ręku.

– Czyś ty zwariował? – Wiktor złapał swojego zastępcę za rękaw.

– Nie mogę cię jeszcze puścić. Jesteś najbardziej doświadczoną osobą w naszym przedsiębiorstwie. Znasz naszą pracę lepiej niż ja. Bez ciebie nie dam sobie rady.

– Poradzisz sobie, poradzisz – uśmiechnął się zastępca.

– Skoro powiedziałeś mi, że czas odejść, to znaczy, że masz za mnie odpowiednie zastępstwo. Takich słów nie wypowiada się ot tak . Wiem  o tym bardzo dobrze.

– Cóż, na moje słowo honoru, nie mam zastępstwa.

– Więc dlaczego powiedziałeś mi o emeryturze? Jacek był zdezorientowany.

– Cóż, pomyślałem, że może mógłbym przenieść cię na pół etatu – zasugerował szef.

– Hę? Chciałbyś pracować na pół etatu? Przecież masz już swoje lata, zdrowie nie to…

– Niestety, mój drogi szefie, – uśmiechnął się gorzko zastępca, – wprawdzie masz rację i czasem mam zawroty głowy, ale łatwiej mi przejść na emeryturę. Co więcej, czekałem na nią od dawna. Jak to mówią, słowo szefa – czyli twoje słowo – to ważne słowo!

– Przestań! Wiktor nerwowo przerwał swojemu zastępcy

– Nalegam, nie, wręcz błagam, proszę natychmiast odstawić kubek i dalej pracować tak jak do tej pory.

– Czyś ty postradał zmysły, Wiktorze? Jacek przywarł kubek do piersi,

– Jak mam kontynuować pracę? Właśnie otworzyłeś dla mnie drzwi do szczęścia. Czy chcesz znowu zamknąć te drzwi? Nie… Teraz przejdę na emeryturę dla zasady….

– No, przestań się obrażać. – Szef, jak dziecko, zmarszczył błagalne brwi.

– Błagam cię, zapomnij o naszej rozmowie. Chciałem cię tylko nastraszyć. Głupio. Zwłaszcza że w przyszłym miesiącu twoja pensja zostanie podniesiona.

– Tak?

– Tak.

– A o ile zamierzacie podnieść pensję?zapytał Jacek.

– O ile? Przecież ty wiesz wszystko bardzo dobrze.

– Tylko tyle ?

– Co to znaczy, że tylko? To jest – wow – jakie pieniądze!

– Jeśli podniesiecie je bardziej, to zostanę, – powiedział.

– O ile? – oczy szefa wyskoczyły z orbit.

– No, co najmniej 2 razy!

– Czy ty, Jacku, na starość…? Skąd ja wezmę dodatkowe pieniądze? Skąd?

– Ja nie jestem …, Wiktor. I jeśli chcesz, żebym naprawdę odstawił kubek , zgódź się na mój warunek.

– A więc, Jacku, czy zamierzasz stawiać mi warunki? – szef nagle się naprężył.

– Oczywiście!!! – Jacek uśmiechnął się. – Powtarzam ci, że słowo wodza to ważna rzecz . A słowo zastępcy  – jeszcze bardziej. No i co? Szykuję się do odejścia. Ale jeśli powiesz “tak”, natychmiast wracam na swoje miejsce pracy.

– A jeśli nie?

– Wtedy opuszczam biuro.

– No… – szef smutno potrząsnął głową – Może trochę mniej?

– Nie Wiktorze. Jak powiedział pewien znany bohater: Targowanie się jest tu niestosowne!.

– No dobrze, niech Bóg będzie z tobą… – szef potrząsnął ponuro głową

– Ale pod warunkiem, że teraz będziesz wysilał swój mózg skąd weźmiemy pieniądze na podwyżki dla ludzi…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *