Witam, panie. Czemu tak siedzimy? Plotkujemy o wszystkich?

Witam, panie. Co tak siedzicie ? Plotkujecie o wszystkich?- powiedział lekko wstawiony facet.

-Posiedzę z, wami, przynajmniej posłucham wiadomości. W telewizji takich rzeczy nie pokażą i nie opowiedzą.

Kobiety zachichotały i zwolniły brzeg ławki.

-A skąd się tu wziąłeś taki przystojny? – zapytała jedna z nich .

Facet machnął ręką.

-Z sklepu. Mam kłopoty, kobiety. Żona mnie zostawiła.

-A do kogo?

-Do mojego przyjaciela. Powiedziała, że nie jestem mężczyzną, jeśli nie przynoszę pieniędzy.

Zachichotały.

-Zatem ten drugi pracuje, jest między wami różnica, znaczna różnica.

Facet wstał i wzruszył ramionami.

– Jest – powiedział i zataczając się oddalił się.

Kobieta westchnęła.

– Mężczyźni powariowali. Nie chce im się pracować, zawsze chcą żyć na koszt kobiet. Weźmy na przykład mojego sąsiada. Co to był za facet. Przystojny. Ale załamał się, gdy pierwsza żona i syn zostawili go dla innego. Pogubił się. A ten drugi? Był najlepszym robotnikiem, dopóki nie zranił się w rękę. I to wszystko, ta sama historia.

A kobieta musi pracować. Cóż, jej mąż umarł, więc żyje dla dobra dzieci. Zawsze ma nadzieję na coś. A oni ? Nie starają się, żeby naprawić coś w domu, żeby uporządkować, rywalizują tylko ze sobą, który jest lepszy. Co się dzieje z tą wioską, kobiety? Wcześniej nasi mężczyźni też chodzili na piwo, ale i pracowali. A teraz? Nie ma pracy, nie ma ludzi. Wszyscy wyjeżdżają. To prawda, normalny człowiek szuka lepszego miejsca – powiedziała smutno.

-Prawda – poparła ją druga . –Moje dzieci rozproszyły się po świecie. Przyjeżdżają rzadko. Wnuki widzę tylko na zdjęciach. Jak dobrze było kiedyś. Wszyscy mieszkali w pobliżu. Siostry, bracia, rodzice. Wszyscy razem. Ze śpiewami i biesiadami. Zbieraliśmy się, na przykład, do kopania ziemniaków. Całą rodziną.

A teraz ludzie już sobie tak nie pomagają i narzekają. To nie jest tak.

I wtedy przeszła obok nich kobieta z dziećmi i torbami.

– Czy pani też się gdzieś przeprowadza?” zapytały.

Kobieta położyła torbę na ziemi i westchnęła.

– Co ja mogę zrobić innego ? Mój mąż nie chce nawet słyszeć o pracy. A ja mam dzieci do wychowania. Trójkę. Ubrać je i nakarmić. Po zimie prawdopodobnie gdzieś wyjadę. Kupię dom za pieniądze po matce i żadnych mężczyzn.

Faceci teraz są zmęczeni, tyko w łóżku chce im się figlować. A potem żądają, by postawić jedzenie na stole. A za co?  We wsi nie ma co robić, nie ma przedszkola, nie ma szkoły. A moja córka za rok idzie do szkoły. Kto ją zawiezie do szkoły? A chłopcom lepiej będzie w przedszkolu, bo  zupełnie nie panują nad sobą. Biegają gdzie chcą. A ja muszę mieć pracę, oni dorastają.

Chociaż szkoda wyjeżdżać. Tu się urodziłam, tu wyszłam za mąż. I to piękno wokół. Nic na to nie poradzę, muszę jechać. No właśnie, wyjadę. Mój mąż niedługo będzie biegał po całej wsi, szukając mnie. Do widzenia, panie – i biorąc torbę na ramię, poszła.

-Myślę, że ona myśli słusznie. Jest jeszcze młoda, ma dzieci do wychowania. Gdybym była młodsza, też bym gdzieś wyjechała. Ale teraz? Zostawić dom, to szkoda. Mój mąż go wybudował. Jest jednak naprawdę duży. Myślał, że dzieci będą się kręcić w pobliżu. Raz poszłam zbierać jagody i się zgubiłam.  A kiedyś dzieci wydeptywały ścieżki, a teraz wszystko jest zarośnięte.  Dobrze, że chociaż przynoszą tu rentę – powiedziała kobieta i wstała.

-Siedzieć, nie siedzieć, ale gospodarstwo nie będzie czekać. Mam kury do wykarmienia, prosiaka do nakarmienia i krowę do wydojenia. Do widzenia, do jutra, – i opierając się na kiju, poszła do domu.

A druga kobieta długo siedziała sama. Wspominała. Jak żyła, jak pracowała i wychowywała dzieci. Tak, lata mijały. A ile ich jeszcze jej zostało, wie tylko niebiański urząd. Gdy zrobiło się ciemno, weszła do domu. Nie zapalając światła, położyła się. A po co jej światło, przecież nie widziała od dwóch lat.

A  tamta młoda kobieta nigdy nie wyjechała. Została. Nie mogła. To było zbyt przerażające, zmienić swoje życie…..

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *