A dlaczego chcesz rozwodu? Przyznaj się, – syczała teściowa, – nie dogadywaliśmy się, – wymyślam powód w biegu. Ale jakże chcę powiedzieć prawdę! Że teściowa dzwoniła codziennie, kontrolowała mnie . A to przecież dopiero początek! A na ślubie, gdy nam gratulowała, powiedziała: “Jestem bardzo szczęśliwa z powodu mojego syna. Oczywiście mógł wybrać kogoś lepszego, ale i tak jestem szczęśliwa…
I wtedy zaczęło się to, co nie do pomyślenia.
Moja teściowa. Pyta takim tonem, jakby miała do tego prawo. Odpowiadam zatem, że to różnica charakterów. Choć tak naprawdę chcę powiedzieć prawdę.
A jak wyglada prawda?
Tak, że teściowa codziennie dzwoniła, by sprawdzić, co słychać u nas w domu. Było to oczywiście w dni, w które nie mogła do nas przyjechać.
Teściowa marzyła, żeby jej nie było. A syn nie próbował postawić się matce.
Milczał nawet w dniu, kiedy przyszli w odwiedziny, a teściowa nie wpuściła jej do środka. Wtedy teściowa powiedziała, że dawno nie widziała syna, więc muszą porozmawiać sami. A ona, szlochając, siedziała przed domem prawie dwie godziny.
Pytanie jest takie samo. Dlaczego wam nie wyszło ?
-Nie mów mi tu wytartych frazesów – ie pasowaliśmy do siebie. Znam to zdanie z filmów. Powiedz mi, co ci się nie podobało w moim synu? Nie, oczywiście, nie byłam szczęśliwa z tego, że to akurat ciebie wybrał na żonę…. Ale teraz, kiedy mój syn jest taki szczęśliwy, po prostu nie mogę pozwolić ci odejść. Więc powiedz mi, co ci się nie podoba. Zastanowimy się, czy powinniśmy cię słuchać, czy nie. Czy możemy coś zmienić czy nie.
Uśmiecham się. Już się nie boję. Pojawiłam się tu tylko ze względu na prośbę męża, ale jak zwykle on nawet nie będzie się odzywać. A powód rozwodu jest oczywisty.
– Odchodzę, powiedziałam.
-Zabraniam ci – odpowiedziała teściowa.
-Wiesz, nie obchodzi mnie, czego mi zabraniasz. Jesteś dla mnie nikim.
Oddaj połowę ceny pierścionka – krzyknęła teściowa.
-Co?
-Połowę. Pierścionka, który syn kupił ci przed ślubem, – powtórzyła teściowa.
Roześmiałam się. Oczywiście…
-I zaczęłaś mówić teraz o pierścionku, bo twój syn nie ma innego majątku? W porządku. Weź to wszystko. Nie jest mi to potrzebne.
I tak właśnie się rozstaliśmy.
Przez cały rok próbowałam zrozumieć, jak to się stało, że wyszłam za niego za mąż. Przecież jeszcze przed ślubem teściowa pokazała mi swój charakter. Jak to się stało, że się zgodziłam? Nie rozumiem.
-Wychodzę za mąż, – powiedziała parę miesięcy później moja koleżanka, z którą studiowałm.
-A kim jest ten szczęśliwy wybranek ?
-Nie obraź się…
-Nie ma mowy, – zrozumiałam.
-Twój. No cóż, były. Cóż, rozumiem, że może być różnie. Ale u nas jest inaczej. A on jest taki miły. A jego matka tak bardzo się o nas troszczy. Czasami za bardzo, ale to nie ma znaczenia. Przepraszam.
-Nie przejmuj się tym. Cieszę się, że go zostawiłam. Jeśli chcesz, to proszę bardzo.
-Przy okazji, zobacz pierścionek.
Wiedziałam, co zaraz zobaczę. Nie miałam żadnych wątpliwości. Ten sam pierścionek.
-I napis:
“Razem na zawsze”.