Nadeszło lato. Nie mogliśmy z żoną pojechać nad morze, więc postanowiliśmy odpocząć w naszym domku. Zawsze mi się tam podobało. Wokół jest piękna przyroda, śpiewają ptaki, a wieczorem można zobaczyć gwiazdy. Nowy przestronny dom, zadbane podwórko, bujny ogród. W zeszłym roku sąsiad zgodził się za opłatą kosić trawnik i przycinać drzewa, bardzo lubi tę pracę. Nasz syn uwielbia biegać boso po miękkiej trawie. Wszyscy byli szczęśliwi, że będą mieli rodzinne wakacje. Ponadto w pobliżu była rzeka, niezbyt głęboka, można w niej pływać i łowić ryby.
Po przyjedzie zaplanowałem, aby wstać wcześnie i iść na ryby, żebyśmy później mogli zjeść pyszny obiad. Ugotować zupę rybną, upiec rybę, mniam! Przypomniało mi się moje dzieciństwo. Tata uwielbiał mnie zabierać ze sobą i uczył mnie wędkowania. A ja kiedyś nauczę mojego syna, bo teraz jest jeszcze trochę za mały , ma dopiero 4 lata.
Po obfitym połowie wróciłem i zacząłem rozpalać ogień. Rano, gdy wstawałem postanowiłem nie budzić żony i syna, wszak przyjechaliśmy odpocząć. Wróciłem i zobaczyłem, że mój syn już bawi się samochodami na tarasie.
– O, już się obudziłeś! A gdzie jest mama?
– Jeszcze śpi, z Miśkiem!
– Kto to jest Miś?
– No ten duży!!!
Szybko wbiegłem do środka, bo słowa syna mnie przeraziły! Kim do cholery jest Miś? Otworzyłem drzwi i zobaczyłem moją żonę słodko przytulającą – dużego misia. Przypomniałem sobie nawet, że nadałem mu takie imię. Odetchnąłem z ulgą i cicho zamknąłem drzwi.
Kiedy żona się obudziła i usłyszała tę historię, długo się ze mnie śmiała. Tak wyglądał nasz poranek.