My przed porodem nic nie kupowaliśmy, podobno to zły omen. – A teściowa kupiła wszystko!

– Kupiłam już łóżeczko i kołyskę dla córki.

-My nie kupowaliśmy nic przed porodem, mówią, że to zły omen, – najmłodsza na oddziale, dziewczyna, siedziała na łóżku i nieustannie mówiła.

– Mój mąż powiedział: dobrze, że to  dziewczynka! Ona nam pomoże, jak dorośnie. Czy już wszystko kupiliście?

-Teściowa wszystko kupiła, nie ufa nam – powiedziała cicho dziewczyna i wskazała na trzecie łóżko. Leżała tam jeszcze jedna kobieta.

-Niech się prześpi, dopiero wieczorem ją przywieźli. Zaraz przyniosą nam dzieci do karmienia, będą krzyczeć i na pewno ją obudzą.

-Coś jej jest? Stało się coś? zapytała dziewczyna.

– Nie wiem, dziecko wydaje się być w porządku- szepnęła druga.

Kobieta na trzecim łóżku drgnęła i powoli odwróciła się do sąsiadek. Była dużo starsza od nich.

– Nie szepczcie. Ja nie śpię. Wszystko jest w porządku z moją dziewczynką, tylko ja nie mam jeszcze siły.

-Przepraszam.

Przygotujcie się, dzieci idą, słyszycie? -Dziewczyna ułożyła się wygodniej do karmienia.

Wnieśli dzieci do środka. Niemowlęta otwierały usta i krzyczały. Prosiły o jedzenie.

-Proszę dzieci do karmienia ! A tobie, kochana, przywieziemy nie wcześniej niż jutro – powiedziała pielęgniarka.

– Dziękuję, wiem – odpowiedziała cicho kobieta z  uśmiechem.

Wkrótce zabrano nakarmione niemowlęta. A kobieta z trzeciego łóżka powoli wstała i podeszła do okna:

Żyję!- rozejrzała się, czując zdziwione spojrzenia.

Milczała, opierając się o parapet. A potem przemówiła:

-Miałam córkę. Skończyła szkołę. Pojechaliśmy nad jezioro, żeby świętować. Córka nie umiała pływać… I stało się najgorsze… Myślałam, że umrę, nie mogłam w to uwierzyć.

Mąż mnie wspierał, życie toczyło się dalej, jak we śnie.

I nagle – jestem w ciąży!

A mam prawie czterdzieści pięć lat. Poród zaczął się wcześnie. Mąż powiedział – że jak coś, to ja jestem najważniejsza.

A ja powiedziałam – jeśli jest wybór, to ratujcie dziecko … Nie chcę takiego życia, jeśli znowu stracę córkę!

-Poród zaczął się niespodziewanie. Potem usłyszałam płacz mojej dziewczynki i nic więcej nie pamiętam … I nagle …

-Nie wiem, może pomyślicie, że coś sobie wyobrażam, ale muszę się wygadać. Nie sądziłam, że będę się tak czuła.

Gdzie jestem, czym jestem – nie rozumiem. Wtedy poczułam – nie jestem na Ziemi.

Nie widzę siebie, a wokół jest ciemno. Nigdy w życiu nie czułam takiej samotności! Potem samotność zaczęła ustępować

I nagle czuję – coś się do mnie zbliża. Ciepłe, lekkie, dobre coś się zbliża. Ale to nie jest jasne, nie ma kształtu. I… nawet nie umiem powiedzieć, nie umiem znaleźć słów. To się ze mną komunikuje. Ani słowa, ani myśli, ani obrazy. Nie potrafię wyrazić, co to było, nie ma słów, by to przekazać.

Wszystko nagle stało się dla mnie jasne! Wszystko, jak ułożone jest życie, no wszystko! I zrozumiałem też – tam jest mój dom, tam jest dobrze. Chcę tam zostać!

Ale nagle z daleka dobiegł cichy głos. Usłyszałam głos dziecka. Cichy, słaby.

I… kazano mi wracać.

Wcale nie chciałam, ale dali mi do zrozumienia – jeszcze nie czas. A kiedy przyjdzie czas, to tak. Wszyscy tam będziemy.

Trudno było mnie sprowadzić…

– Myślałam, że wszystko jest takie trudne… A potem, nagle usłyszałam głosy, światło, wszystko unosiło się wokół!

Wróciła, wróciła, wszystko jest w porządku! A nad mną stali lekarze.

-Nie wiem, co to było. Ale teraz wszystko jest dla mnie cenne.

Każdy listek czy źdźbło trawy. Każda sekunda.

I płakała, opłakując wszystko, co przeżyła, a nawet opłakując niespodziewaną radość.

Potem rodzina i znajomi mówili:

– Zmieniłaś się jakoś, masz mądrość w oczach.

– No tak, urodziłam człowieka,  córkę. To niezwykły cud. Kobieta przytuliła się do męża. I teraz, bardziej niż kiedykolwiek, czuła jak piękne, jak cudowne jest życie.

I niech ta niezwykła, dziwna kobieta i jej mała córeczka będą szczęśliwi.

Życie dało jej kolejną szansę, a ona na nią zasłużyła…

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *