Mam syna, Adama. Ma dwa lata. Mimo swojego wieku jest bardzo inteligentny i spokojny. Często zabieramy go ze sobą na różne imprezy i jeszcze nigdy nie zdarzyło się nic złego.
A niedawno moja siostra brała ślub i oczywiście było wesele. Od samego początku kategorycznie sprzeciwiała się, gdy mówiłam, że zabiorę ze sobą dziecko. Ona nie lubi dzieci, więc uroczystość odbyła się w stylu “bezdzietnym”. Jako szczęśliwa matka zupełnie tego nie popieram. Byłam gotowa zabrać Adama ze sobą, ale zdałam sobie sprawę, że to święto mojej siostry, więc musiałam uszanować jej zdanie. Miałam zostawić syna u koleżanki.
Jednak w przeddzień ślubu moja przyjaciółka, która zgodziła się zostać nianią na jedną noc, powiedziała, że jest chora. Moja przyjaciółka długo przepraszała, ale jesteśmy dorośli i rozumiemy, że choroba nie wybiera. Powiedziałam, że nic strasznego się nie stało i usiadłam, żeby pomyśleć. Miałam wszystko przygotowane. Pozostawało tylko się wyspaći na drugi dzień iść na wesele. Tak, ale co zrobić z Adamem?
Nie było innego wyjścia: albo nie iść w ogóle, albo zabrać dziecko ze sobą. No tak, ale moja siostra będzie obrażona. No ale, przecież nie wyrzuci nas z własnego wesela.
Swoją drogą jej narzeczony to zamożny człowiek. Myślałam, że będzie na co popatrzeć. Długo zastanawiałam się, czy uprzedzić siostrę, że przyjdę z dzieckiem, ale pomyślałam, że pewnie jest zajęta i postanowiłam pójść na całość.
No i wyszło źle. Gdy Daniela zobaczyła Adama, zrobiła aferę. Obrzuciła mnie obelżywymi słowami i oskarżyła o zrujnowanie jej ślubu.
– Dlaczego zabrałaś swojego syna? Z góry mówiłam, że nie będzie tu dzieci. Dlaczego inni mogli posłuchać, ale nie ty? Wszystko zniszczyłaś!
Byłam zawstydzona. Czy zrobiłam coś nielegalnego? Mój syn stał w milczeniu, mrugając oczami i nic nie rozumiejąc. Nie mogłam zrozumieć, co dokładnie zrobiłam, że zepsułam im święto. Ale potem było już tylko gorzej.
– Zabierz dziecko i opuść przyjęcie.
– Ale z kim go zostawię ?
-Nie obchodzi mnie to. Zasady były takie same dla wszystkich – poinformował mnie jej mąż .
Zaniemówiłam. Czy to w ogóle jest normalne? Próbowałam porozmawiać z Danielą, ale ona nawet nie chciała słuchać. Tłumaczyłam dlaczego go zabrałam. Nikogo to nie obchodziło. Po prostu wypraszali mnie z wesela, bo przyszłam z Adamem.
Moja mama to widziała. Nie mogła tego znieść. Zabrała mojego syna i opuściła wesele swojej córki. Zostałam z ojcem tylko z szacunku. Chociaż ja już niczego nie chciałam. O jakim świątecznym nastroju moglibyśmy rozmawiać?
Daniela wciąż się do mnie nie odzywa. Czeka na przeprosiny. A ja nie uważam się za winną . Chcę ją zobaczyć, gdy sama zostanie matką. Może wtedy coś się zmieni. Zobaczymy.
Powinnam ją przeprosić?
Co ty byś zrobiła?