Już, już, już, nie płacz. Nie da się uciec od przeznaczenia. Twoje też cię znajdzie. A to znaczy, że tamto nie było twoje – babcia delikatnie poklepała wnuczkę po głowie.
-Och, babciu, tak bardzo go kocham, a on… – dziewczyna szlochała. Miała dopiero osiemnaście lat.
Chłopak był jej pierwszą miłością. Spotykali się od ósmej klasy. A wczoraj chłopak powiedział, że zakochał się w kimś innym. W wieku osiemnastu lat jest to bardzo trudne.
Babcia to rozumiała i próbowała pocieszyć wnuczkę. Tak się złożyło, że kiedy dziewczyna była mała, jej rodzice bardzo ciężko pracowali, babcia zajmowała się wychowaniem wnuczki. Dlatego była przyzwyczajona do dzielenia z babcią najbardziej intymnych spraw.
To do niej przychodziła z problemami.
-Czy ja ci kiedyś opowiadałam o moim dziadku i o mnie?
-Nie – dziewczyna natychmiast się ożywiła i przestała chlipać.
– Chodź, naleję ci herbaty, wypijesz ją, a ja ci opowiem.
Byłam bardzo młoda, kiedy poszłam do pracy w fabryce. A twój dziadek był już majstrem.
Na początku mnie nadzorował, uczył, pomagał. Był taki spokojny, miły, cierpliwy i przystojny. Ciągnęło mnie do niego. Wzdychałam do niego potajemnie.
Aż pewnej wiosny zaprosił mnie do kina. Byłam taka szczęśliwa. Po filmie poszliśmy na spacer wzdłuż nabrzeża. Spacerowaliśmy, rozmawialiśmy i wtedy wyznał mi, że od razu mu się spodobałam. Serce mi waliło.
A on kontynuował, mówiąc, że to nie jest takie proste. Jego ojciec ma surowe zasady, a on jest od dawna jest zaręczony z córką jego przyjaciela. I że ślub powinien być już niedługo. Dziewczyna jest w nim zakochana, ale on nie ma do niej serca.
Ale jeśli ja mam do niego uczucia, to on pójdzie na przekór wszystkim przeciwnościom, zerwie zaręczyny i come what may.
I tu zastanowiłam się nad tym. Przecież nie tylko dziewczyna się obrazi, ale i ojciec. Jest źle, później i tak nie przyjmą mnie do rodziny. I odwrócą się od swojego syna, co wtedy będzie?
Milczałam przez chwilę, a potem powiedziałam:
Nie, nic nie czuję do ciebie , szanuję cię jako mentora, dlatego zgodziłam się pójść do kina.
Nie potrafię powiedzieć, jaki smutek odbijał się w jego oczach. Nie wytrzymałam, odwróciłam się i wróciłam do domu. Przepłakałam całą noc, a rano zrezygnowałam z pracy. Nie mogłam już z nim pracować…
Przez trzy lata nie mogłam o nim zapomnieć . W nocy płakałam w poduszkę. Inni próbowali się do mnie zalecać, ale im wszystkim odmawiałam.
Wtedy jeden facet zaczął za mną chodzić. Był przystojny, wesoły. No cóż, myślałam, że to dobry facet, nie będę przecież sama przez sto lat.
Zgodziłam się wyjść za niego za mąż. Przeprowadziliśmy się do innego miasta ze względu na jego pracę. Minęły trzy lata, ale nie pokochałam go, nie wytrzymałam.
Okazał się zupełnie inną osobą – szorstki, krzyczał, kłócił się, często wychodził. I jakoś nie mogłam tego znieść. Spakowałam się i wróciłam do domu.
Chodziłam i myślałam jak spojrzeć rodzicom w oczy, i co ludzie powiedzą?
Wtedy nie było zwyczaju się rozwodzić, to był wstyd. Wyszłam na dworzec z walizką i wpadłam na niego. Odprowadzał swojego przyjaciela.
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, a on złapał mnie za rękę, był szczęśliwy. Potem, gdy rozmawialiśmy, powiedział mi, jak bardzo się martwił, że opuściłam zakład. Ale nie miał odwagi mnie szukać, bo tak niegrzecznie mu odmówiłam.
On i jego narzeczona pobrali się. Ale nie żyli długo. Po czterech latach odeszła. Nie mieli też dzieci. Dopiero wtedy postanowił mnie odszukać. Nie mógł zapomnieć.
Przez moich znajomych dowiedział się, że wyjechałam z mężem do innego miasta. Cóż. A potem to spotkanie. I opowiedziałam mu o sobie. A on mi powiedział:
– Widzisz jak los nas połączył i miał uśmiech na twarzy.
Tak to się właśnie dzieje. Wszystko wróciło na swoje miejsce. Tyle lat żyliśmy razem. Minęły dwa lata odkąd go nie ma, a ja nadal czuję, że mi pomaga i wspiera.
Jeszcze wszystko się ułoży.
Babcia uśmiechnęła się do wnuczki. Dziewczyna podskoczyła i mocno przytuliła się do babci.