Moja mama zawsze uważała, że Maria nie będzie dobrą matką.
– Spój na jej zachowanie. W głowie ma tylko imprezy i picie. Widzisz kobietę chodzącą do klubu prawie trzydzieści trzy razy w tygodniu.
– Ona po prostu dobrze się bawi – broniłem żony, choć sam nie rozumiałem jej sposobów na zabawę.
Podobała mi się idea przytulności i spokojnego rodzinnego szczęścia. Na początku, gdy się spotkaliśmy, nie wiedziałem tego i myślałem, że Maria jest po prostu wesoła i żywiołowa. Jest zawsze w dobrym nastroju.
Po trzech latach małżeństwa przekonałem się, że tak nie jest. Trudno jest żyć z kobietą, która niczego nie bierze na poważnie. Jedyne, co chce robić, to śmiać się i pić. Moja matka mówiła mi, żebym się rozwiódł, zanim będzie za późno. Ale kiedy odważyłam się odezwać, Maria oszołomiła mnie wiadomością, że jest w ciąży.
To było coś zupełnie nowego, ciekawego, bardzo “rodzinnego”. Skupiłem się na opiece nad żoną, a ona stała się mniej zakręcona i rozrywkowa, jeśli chodzi o wyjścia. To, że nie wolno jej było pić, też odegrało ważną rolę i w naszym związku zrobiło się lepiej.
Do czasu oczywiście. Po urodzeniu dziecka wszystko stopniowo zaczęło wracać do normy. Mieliśmy nianię, Maria wróciła do pracy, a wraz z biurem wróciły imprezy firmowe, starzy znajomi i kluby.
Wieczorami niańczyłem dziecko, a przez resztę czasu płaciłem za opiekunkę, zacząłem przeglądać w internecie historie innych ludzi i widzieć, że moja żona jest jednak zbyt rozrywkowa. Mama miała rację. Maria nie byłaby dobrą matką ani żoną. Nie interesuje ją odpowiedzialność. Mam dość, chcę rozwodu. Niech dziecko lepiej wychowuje się bez matki, a nie patrzy jak Maria ciągle wychodzi. I tak jej nie ma….