Ty draniu! Jak mogłeś? Kiedy ja zajmowałam się dziećmi, ty miałeś romans?

Ty draniu! – Czyli w czasie, gdy ja zajmowałam się dzieckiem, ty miałeś romans?

-Przestań krzyczeć! Nie miałem romansu. Popełniłem błąd. A tamto spotkanie było jedno. Ale jeśli nic się nie zmieni, to może  to zrobię. A co ja mam zrobić? Czuję, że nie jesteś już mną zainteresowana.

-Już mnie nie kochasz? Pozwolę ci odejść. Idź poszukać swojego szczęścia…Nie chcę cię widzieć. Kiedy ja rodziłam i zajmowałam się dzieckiem, ciebie nie było!

– Posłuchaj mnie. Kocham ciebie i nasze dziecko. Nie chcę stracić naszej rodziny. Ale nie mogę już żyć tak, jak żyliśmy przez ostatnie dwa lata!

-Lepiej będzie jak odejdziesz.

-Dobrze. Pójdę. Naprawdę się starałem. Przez lata próbowałem cię zrozumieć. Współczułem ci. Ale ja też jestem człowiekiem. I mam prawo do miłości i szczęścia. Do widzenia.

-Pierdol się!

Pukanie do drzwi wejściowych. I cisza…

Dzwonek telefonu komórkowego przerwał ciszę. Telefon. Telefon od męża. Zapomniał czegoś? Nie odbiorę, nie chcę go słyszeć…

Telefon zadzwonił jeszcze kilka razy. Kobieta słuchała i nagle przypomniała sobie – to była ich piosenka. To do tej piosenki zatańczyli swój pierwszy taniec… I wtedy wydawało się, że naprawdę będą razem na zawsze – na zawsze tylko we dwoje.

Miasto, w którym mieszkała jej babcia. Małe, prowincjonalne, całe zielone. Kobieta przyjeżdżała tam każdego lata.

W miasteczku był stary park porośnięty łopianem.

Ulubioną rozrywką była huśtawka.

Pewnego razu na huśtawkę przyszła dziewczyna z koleżankami. Założyła nowe sandały i obtarła sobie stopy. W związku z tym została daleko w tyle. Gdy dotarła do atrakcji, tylko jedna huśtawka pozostawała wolna. Na jednej krawędzi stał nieznany jej chłopak.

Zdjęła buty i weszła na huśtawkę. Deski, które zdążyły już ostygnąć od dziennego słońca, przyjemnie chłodziły jej stopy.

Zaczęli razem huśtać się na huśtawce.

-A ja dopiero dzisiaj przyjechałem. Mieszka tu mój wujek i ciotka.

Dziewczyna nie wiedziała co jej dolega. Zupełnie nieznany chłopiec, którego twarz ledwo widziała, powiedział jej miłe słowa, a jej serce biło szybciej.

Potem znalazł kasztana , opłukał go w fontannie i dał jej. Cała grupa zbierała się do domu. Cóż,  ona szła powoli,  zostali w tyle i szli daleko za towarzystwem. Co im wcale nie przeszkadzało.

Kobieta wzięła łyk wody z kubka. Ile to już czasu minęło! Jej babci nie ma już od wielu lat. Park jest cały z betonu…  A ich miłość, która zaczęła się tam właśnie się kończy.

– Jestem tu, wyjdź!

Wyjrzała przez okno. Stał w letnim deszczu i machał do niej. W drugiej ręce trzymał paczkę. Ciekawe, co w niej jest?

-Och, czereśnie!!!

-Tak, twoje ulubione.

-Patrz  jakie są świeże! -Jedz!

-Jak mam jeść ? Wypluwać pestki, czy co?

-Ukryjemy się za tymi krzakami i dopóki nie zjesz, nie wyjdziemy…

Usiedli na ławce, jedli czereśnie i całowali się. Nawet teraz mogła poczuć smak jego wiśniowych ust.

Kobieta wręcz jęknęła z goryczą. Jak to się stało, że zapomniała?

Zamiast tego przypomniała sobie, jak bardzo obraziła się na męża, gdy nie mógł pójść na wesele jej przyjaciółki.

-Tak, wszyscy będą z parami, a ja sama!

Wykrztusiła wtedy z siebie. Trzasnęła drzwiami. Zamiast dwóch dni, została u przyjaciółki prawie tydzień. Nie odebrała telefonu, gdy zadzwonił jej mąż. A on obronił się i otrzymał ofertę z prestiżowej firmy. Czyli zrobił wszystko, by zapewnić bezpieczną przyszłość swojej rodzinie.

-Przygotowałem ci twaróg. Z truskawkami, takimi jak lubisz.

-Znowu twaróg? Nie chcę. Nie będę!

-Musisz dużo jeść, żeby dziecko było silne. I trzeba dbać o zęby, żeby były ładne. Chodź, łyżeczka dla mamy, łyżeczka dla taty…

Pamiętając to, kobieta uśmiechnęła się. Nie lubiła sera, a jej mąż przeczytał gdzieś, że kobiety w ciąży powinny go jeść jak najwięcej. Podawał jej więc wszelkiego rodzaju produkty serowe.

Ciąża była trudna. A ostatnie 2 miesiące spędziła w szpitalu. Jej mąż przychodził wieczorem, gdy kończyły się wizyty. Prawie nie rozmawiali. Nie mieli takiej potrzeby.

Jak mogła o tym wszystkim zapomnieć?

Długo oczekiwana córka urodziła się słaba. Zawsze była kapryśna. Lekarze mówili, że nic złego się nie dzieje.

Kobieta okazała się jednak “szaloną” matką. Przy najmniejszym pisku pędziła do dziecka. Po prostu nie miała wystarczająco dużo czasu i energii dla swojego męża. On jest dorosły, potrafi o siebie zadbać.

-Zróbmy sobie dzisiaj święto? Zawieziemy dziecko do mojej matki.

Kobieta dosłownie zlała się zimnym potem: co za pomysł! Wtedy właśnie odwróciła się od męża.

Po tej rozmowie mężczyzna wycofał się. Przychodził wieczorem do domu, jadł kolację, słuchał opowieści o tym, co jadła jego córka i jak chodziła do toalety. Bawił się z dzieckiem.

Jak mogła tak zaniedbać męża? Ona też za nim tęskniła.

Więc to, że uległ innej , jest w dużej mierze jej winą.

-Halo? Zadzwonił telefon.

-Chciałam powiedzieć przepraszam. Wracaj szybko do domu, tak bardzo cię kocham. Czekam na ciebie.

-Siedzę na naszej ławce, na której jedliśmy czereśnie.

Nacisnęła przycisk “rozłącz”. Jej mąż niedługo tu będzie. Usiądą i porozmawiają.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *