Cześć. Pamiętasz jeszcze o mnie? Takiego SMS-a otrzymała Patrycja. Patrycja była przeszczęśliwa. Ona i Sara dzieliły kiedyś pokój w akademiku przez pięć lat. To było szczęśliwe, czasem szalone życie. Spotykały się chłopakami, zrywały z chłopakami. Płakały sobie na ramionach. Po ukończeniu studiów rozstały się. Sara wyjechała do swojego rodzinnego miasta. A Patrycja została w stolicy.
Najpierw pisały do siebie, Patrycja wiedziała, że Sara niemal natychmiast wyszła za mąż. A potem Patrycja zaczęła poważny związek. Myśli o przyjaciółce całkowicie wyleciały z jej głowy. Wyszła za mąż, ale bez powodzenia. Nie mogli nawet przez pół roku mieszkać razem , mieli tak różne charaktery. Rozstali się z hukiem. Tak tam, z wielkim skandalem. Podzielili się wszystkim, nawet rolką papieru toaletowego. Dobrze, że rodzice postarali się i kupili jej mieszkanie. W przeciwnym razie musiałaby mieszkać na ulicy.
W pracy również nie wszystko układało się dobrze. Zespół jest żeński. Kłótnie, plotki. Ich szef był młody, ale żonaty. Ale to nie powstrzymało jej od romansu. Ale nie dało się tego ukryć. I czujne koleżanki powiedziały o nich jego żonie. Przyszła wściekła i zrobiła wielką aferę ku uciesze rozbawieniu zespołu. Jej szef stał obok i powiedział tylko – Kochanie, nie. Kochanie, wystarczy.” A ona wskazała palcem na Patrycję i nakazała – Niech jej tu jutro nie ma, rozumiesz? I porozmawiamy w domu i wyszła, zdmuchując grzywkę z czoła.
Tak oto Patrycja znalazła się w Sylwestra bez pracy. Zupełnie sama. Nie było z kim świętować. Jej rodzice wyjeżdżali do znajomych, a ona co miała zrobić? Siedzieć przy telewizorze i wylewać łzy nad jakimś melodramatem.
I wtedy, jak dar z nieba. Pojawiła się Sara. Pisały prawie całą noc. Patrycja skarżyła się na swoje niepoukładane życie. A Sara zaprosiła ją do siebie.
-Przyjedź do nas. Będziemy się dobrze bawić. Odpoczniesz od swojego życia w stolicy.
Patrycja bez zwłoki odpowiedziała, że się zgadza.
I kupiwszy kilka prezentów, udała się do swojej przyjaciółki. Dotarcie tam nie było łatwym zadaniem. Wszystkie drogi były zaśnieżone, autobusy nie kursowały. Patrycja spędziła więc dzień w hotelu, czekając aż drogi zostaną odśnieżone. W ten sposób dotarła na miejsce tuż przed wieczorem.
Kiedy gruba kobieta zaczęła ją przytulać śmiejąc się, Patrycja w pierwszej chwili nie poznała jej. Sara w młodości była chuda jak patyk. A teraz gruba baba uśmiechała się do niej.
– A ty, Patrycjo, wcale się nie zmieniłaś. Wciąż ta sama uroda.
Nie miały czasu na rozmowę, musiały przygotować potrawy na stół . Spodziewano się wielu gości.
– Wyobrażasz sobie, inwazja krewnych. Przyjdzie brat męża, siostra z rodziną, rodzice, przyjaciele. Dobrze, że jesteś, pomożesz mi? A może zapomniałaś jak się gotuje?- żartobliwie szturchnęła Patrycję w bok.
– Oczywiście, że pomogę – powiedziała i pomyślała, że jej manicure będzie zniszczony.
Choć Patrycja wiedziała, że będzie wielu gości, nie spodziewała się aż tylu . Oprócz dorosłych były też dzieci. Mnóstwo dzieci. Cała gromada dzieciaków. Przedstawiono jej wszystkich, ale nie zdążyła zapamiętać ich imion.
Posadzili ją obok surowego mężczyzny. Prawie nie pił i mało mówił. Patrycja cicho zapytała Sarę , kim on jest. Ona również cicho odpowiedziała, że to starszy brat jej męża. Po tragedii, z jego winy zmarła jego ciężarna żona. Od tamtej pory jest jak duch. Tak jakby był i tak jakby go nie było. Patrycja spojrzała na niego ze współczuciem. Zauważył jej spojrzeniei uśmiechnął się: “Chcesz coś zobaczyć ? Więc chodźmy”. Patrycja, pod wpływem alkoholu, powiedziała odważnie: “Co, myślisz, że mnie przestraszyłeś? Chodźmy!
Potem długo gdzieś chodzili. Patricia padała w śnieg i śmiała się. Jan, tak miał na imię ten mężczyzna, podniósł ją i prowadził dalej. A potem weszli do domu i świadomość Patrycji wyłączyła się. Nie pamiętała, co działo się dalej.
Obudziła się na kanapie z ciężką głową. Zrzuciła z siebie koc, ubrała się. Dzięki Bogu brakowało tylko jej butów. Wtedy do pokoju wszedł Jan.
– Obudziłaś się? Ale ty lubisz spać! Sara była już dwa razy. Możesz wstać czy chcesz się napić wody?
Szepnęła suchymi wargami: – Wody.
Ze śmiechem przyniósł jej wodę, którą wypiła łapczywie. Potem wstała i zapytała:
– Gdzie mogę umyć twarz? I proszę mi wybaczyć, zwykle nie zachowuję się w ten sposób.
Patrycja poszła do Sary. W domu było czysto i schludnie.
– No, Saro, dobrze się spisałaś. Ja ledwo chodzę, a ty latasz – zazdrościła Patrycja.
– I co z tego, jestem do tego przyzwyczajona. Przez wszystkie lata małżeństwa przyzwyczaiłam się. I do utrzymywania domu i zajmowania się dziećmi, i do zwracania uwagi na męża – odpowiedziała po prostu Sara i przytuliła się do Patrycji.
– Przypomnij sobie, jak marzyłyśmy. Będziemy żyć obok siebie . Pomagając sobie nawzajem. I to wróciło. Słuchaj, Patrycja, zostań z nami. Ja niedługo pójdę na urlop macierzyński, ty mi pomożesz. Zgódź się, – przekonywała Sara.
Patrycja odsunęła się od niej.
– Co ty? Jestem metropolitką do szpiku kości. Tu musi być nudno, zwłaszcza zimą.
Sara odpowiedziała obrażona:
– My się tu nigdy nie nudzimy. Mamy nowy dom kultury i rodzinną kawiarnię. I często gdzieś jeździmy na wakacje. A ty jesteś tam, sądząc po twoich opowieściach, zupełnie sama.
****
Przed wyjazdem Patrycji zebrali się najbliżsi. Usiedli przy stole. A potem Jan poprosił Patrycję o pójście na spacer. Początkowo szli w milczeniu po zaśnieżonej drodze. A potem on nagle zwrócił Patrycję zdecydowanie w jego stronę.
– Nie wiem, jak to powiedzieć. Ale mogę powiedzieć na pewno, że ode mnie nigdy nie spotka cię nic złego. Zostań i zamieszkaj ze mną. Bardzo mi się podobasz. Patrzyłem na ciebie całą noc, kiedy spałaś. I zrozumiałem, że jesteś moją kobietą – powiedział.
Patrycja była zdezorientowana: – Ale my się nie znamy, jak będziemy razem mieszkać?
Ścisnął jej ramiona: Tak jak żyją wszyscy inni!
Sprzeciwiła się: – A miłość?
Jan przycisnął ją do siebie: – I będzie, zobaczysz.
A ona uwierzyła. Tak po prostu, uwierzyła.
Spełniły się marzenia Sary i Patrycji. Mieszkają obok siebie i pomagają sobie nawzajem. Patrycja jednak bardziej potrzebuje pomocy, bo jest w ostatnich miesiącach ciąży.
I tak się stało… Przyjechała w odwiedziny i została na całe życie. To się nazywa przeznaczenie.