Byliśmy z mężem małżeństwem przez 20 lat. Ja pracowałam, zajmowałam się rodziną i wychowywałam naszego syna. Wszystko spoczywało na mnie, a mój mąż przez te wszystkie lata zarabiał marnie i nigdy nie pomagał w prowadzeniu gospodarstwa domowego.
Nigdy też nie interesował się życiem swojego syna. Nie obchodziło go, gdzie chodził i jak się uczył. Musiałam więc sama szukać go po podwórkach i wyciągać ze złego towarzystwa . Można powiedzieć, że mój mąż tylko spał w domu, a rano szedł do fabryki. Za pracę tam otrzymywał niewielkie wynagrodzenie, ale nawet te pieniądze wydawał na siebie. Wszystko to nie przeszkadzało mu uważać się za głowę rodziny. Jego przyjaciele często nas odwiedzali. Siedzieli do późnych godzin nocnych, a ja później zmywałam naczynia i sprzątałam przez kolejną godzinę.
Aby związać koniec z końcem, musiałam też stale pracować. Często byłam w pracy od rana do wieczora i nawet nie zauważyłam, kiedy mój syn zbliżył się do ojca. Zaczęli spędzać ze sobą dużo czasu. Mój syn wziął przykład z mojego męża.
Ja zamieniłam się we własnym domu w sługę. Nikt nie interesował się moimi sprawami ani moim samopoczuciem. Jedyne, na czym zależało mojemu synowi i mężowi, to jedzenie i pieniądze.
Kiedy syn podrósł , namówiłam go, aby poszedł do szkoły zawodowej i został mechanikiem. Miałam nadzieję, że w przyszłości będzie mógł zarobić trochę pieniędzy. Jednak on nie chciał się uczyć, więc bardzo szybko został wyrzucony.
To była ostatnia kropla. Postanowiłam złożyć pozew o rozwód. Kupiłam jednopokojowe mieszkanie i zostawiłam syna z mężem, żeby mieszkali sami. Wtedy moje życie stało się o wiele łatwiejsze, bo nie musiałam już sprzątać po innych ani gotować…
A mój syn nie żądał już ode mnie pieniędzy. Wcześniej zawsze manipulował moimi matczynymi uczuciami, aby uzyskać korzyści dla siebie. A kiedy prosiłam go, żeby się opamiętał i zmienił, kiwał tylko głową z aprobatą, ale nawet nie myślał, żeby to zrobić.
Później wyszłam za mąż po raz drugi. Mój nowy mąż okazał się wrażliwy i opiekuńczy. Przeprowadziliśmy się do jego mieszkania, a ja wynajęłam swoje. Mój były mąż i syn nie interesowali się moim życiem, ale kiedy mój syn dowiedział się, że mieszkam z innym mężczyzną, stwierdził, że muszę mu oddać swoje mieszkanie. Argumentował, to tym, że ja mam już zapewnione mieszkanie, a on potrzebuje własnego kąta.
Zostawiłam im jednak wcześniej nasze trzypokojowe mieszkanie ze wszystkimi meblami, sprzętem i rzeczami. Czy to nie jest wystarczające? Dlaczego muszę zadowolić syna, poświęcając moje mieszkanie?
Potem zaczął regularnie przychodzić i dzwonić. Nawet żądał pieniędzy nie tylko ode mnie, ale także od mojego męża.
Syn nie tylko oskarżył mnie o bycie złą matką, ale także nastawił przeciwko mnie mojego byłego męża. On próbował mnie przekonać, żebym zrezygnowała z mieszkania, bo prędzej czy później syn i tak je dostanie.
W końcu mój ukochany miał tego dość. Dostał propozycję pracy w innym mieście, a ja zgodziłam się z nim przeprowadzić. Moje nadzieje na to, że syn się zmieni już dawno wygasły.
Sprzedaliśmy nasze mieszkania, zebraliśmy pieniądze i kupiliśmy dom.
Od tego czasu minął rok i mogę z całą pewnością powiedzieć, że się nie pomyliłam. Teraz cieszę się każdym dniem i nie pamiętam już o mojej dawnej rodzinie, która mnie nie doceniała i była tylko ciężarem.
Co byś zrobiła, gdybyś była tą kobietą?