To smutne, gdy mężczyzna idzie w ślady matki. Mój były rozwiódł się ze mną, bo teściowa powiedziała mu o mojej rozwiązłości.
Kiedy zaszłam w ciążę, nie była zadowolona. Powiedziała swojemu synowi:
– To dziecko nie jest twoje. Czytam w jej oczach, że ona cię okłamuje. Twoja żona jest puszczalska ; wszyscy o tym wiedzą.
Mąż początkowo nie chciał wierzyć, ale teściowa nie uspokoiła się. Kiedy urodziłam syna i przyniosłam go do domu, miałam nadzieję, że teściowa go zobaczy i jej serce się rozpłynie. Ale tak się nie stało.
– Synu, on nie jest do ciebie podobny. Nie mów mi, że wszystkie dzieci wyglądają podobnie, że nie da się ich odróżnić i tak dalej. Mam doświadczenie, potrafię odróżnić. Jeśli się z nią nie rozwiedziesz, nie dostaniesz ode mnie ani grosza. Nie chcę, żeby moje nazwisko było kojarzone z czyimś dzieckiem, nie jestem jego babcią.
Mój mąż nie postąpił wbrew woli matki. Rozwiódł się ze mną, pozostawiając mnie bez grosza.
Przez dwadzieścia lat samotnie wychowywałam syna; rodzice oczywiście pomagali. Bez nich nie dałabym sobie rady.
Kiedy mój syn rozpoczął studia, pojawił się mój były mąż. Przypomniał sobie , że ma dziecko, bo potrzebuje pomocy. Zdiagnozowano u niego chorobę i potrzebował dawcy. Postanowił więc spróbować szczęścia z synem.
– Zrozum, jeśli nie zrobimy operacji, to mogę umrzeć – mówił do mnie były mąż.
– Nic mnie to nie obchodzi. Wyrzuciłeś nas, nie wierzyłeś mi, idź do matki i poproś ją o pomoc – krzyczałam.
Potem próbował rozmawiać z synem osobno, beze mnie. Czekał na niego przy uczelni i opowiedział łzawą historię o tym, jak go zostawiłam. Okłamał mojego syna, żeby dostać to, czego chciał. Na szczęście mój syn nie jest głupi. Natychmiast wrócił do domu i opowiedział mi o wizycie ojca. Powiedziałam mu, że sam może zdecydować, czy chce się z ojcem porozumieć, czy nie. Syn wysłał swojego “ojca” daleko i na długo.