Jakieś pięć lat temu moi rodzice kupili działkę i zaczęli budować dom. Chcieli mi przekazać swoje dwupokojowe mieszkanie, ale potem z powodu braku pieniędzy postanowili je sprzedać. Przez te wszystkie lata razem z mężem aktywnie pomagaliśmy im finansowo. Na działce znajdował się dom, ale moi rodzice postanowili go wyburzyć, ponieważ nie nadawał się do zamieszkania. Cały budżet poszedł wtedy na jego budowę.
Po ślubie wraz z mężem oszczędzaliśmy pieniądze na wkład do kredytu hipotecznego. Mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu. Moi rodzice w tym czasie wszystkie swoje dochody przeznaczali na tę budowę.
Nie oczekiwaliśmy od nich żadnej pomocy, bo przecież jesteśmy dorośli, sami sobie poradzimy. A rodzice obiecali, że jak tylko budowa się skończy, to dadzą nam swoje mieszkanie. Zapewniali nas, a my im uwierzyliśmy. Daliśmy rodzicom sporą sumę pieniędzy i przygotowaliśmy się do przeprowadzki. Czekaliśmy i czekaliśmy, ale nie było żadnej wiadomości o końcu budowy. Nagle powiedzieli nam, że chcą sprzedać dwa samochody, bo nie mają pieniędzy na sprzęt.
– My już dla was daliśmy wszystko co mieliśmy, czego jeszcze chcecie?
– Wydaliście ? Daliście tylko grosze. Myślisz, że nie chcemy mieć trochę pieniędzy na wygodną starość? – powiedziała mama na moje oburzenie.
– Mamo, daliśmy ci ponad pół miliona. Czego więcej od nas oczekujesz?
-Przesadzasz, ale możesz mieszkać z nami jak chcesz, ale będziesz musiała oszczędzać na kredyt hipoteczny.
Wolę mieszkać w pudle niż z rodzicami pod jednym dachem. Biorąc pod uwagę, że moja mama jest jedyną właścicielką domu, łatwo się domyślić, że będziemy musieli żyć według jej zasad, co jest nierealne. Postanowiliśmy z mężem błąkać się po wynajętych mieszkaniach, dopóki nie zaoszczędzimy na własne lokum. Moi rodzice jakby zapomnieli o wszystkich pieniądzach, które daliśmy im podczas budowy. Teraz nie kontaktuję się z rodzicami, a oni wydają się nie mieć ochoty na kontakt ze mną. Gdyby nie byli tak samolubni, mieszkalibyśmy we własnym mieszkaniu. Tymczasem pozostaje tylko mieć nadzieję na spadek.