– Od ponad dziesięciu lat nie kontaktowałam się z rodzicami i starszą siostrą. Już dawno zrozumiałam, że nie jestem ich córką. Oni mają takie podejście – wszystko dla jednej, nic dla drugiej.
Młodsza miała szesnaście lat, kiedy starsza siostra zaszła w ciążę i wyszła za mąż. Miała dwadzieścia siedem lat, i wtedy rodzice postanowili dać jej dwupokojowe mieszkanie. Byli młodzi, dobrze zarabiali i nie żal im było zrobić córce taki prezent, zrobili tam nawet remont, kupili nowe meble.
-Czy moglibyście mi też dać mieszkanie?
– Przecież ty jeszcze chodzisz do szkoły. Kiedy pomyślisz o założeniu rodziny, wtedy porozmawiamy.
Minęło kilka lat. Dziewczyna miała już dwadzieścia lat, studiowała na uniwersytecie. Nie planowała jeszcze ślubu, ale chciała mieszkać osobno. Kiedy po raz drugi poruszyła ten temat, sytuacja finansowa w rodzinie już się zmieniła. Biznes nie prosperował tak dobrze jak wcześniej. Rodziców nie było stać na to, by dać jej mieszkanie.
– Kiedy nas już nie będzie, to mieszkanie będzie twoje. Jest nawet lepsze od tego, które ma twoja siostra.
Jest trzypokojowe i kosztuje trochę więcej. Kiedy będziemy starzy, będziesz się nami opiekować.
– Wtedy trzeba będzie to jakoś zorganizować. Moja siostra też jest spadkobierczynią mieszkania?
-Myślisz, że twoja siostra upomni się o swoją część? Ma własne mieszkanie, po co jej twoje?
– Ma dwoje dzieci.
Byłam wtedy na tyle mądra, że rozumiałam, że oni uwielbiają moją siostrę.
W tamtym czasie mężowi mojej siostry źle się wiodło. A rodzice, mimo złej sytuacji materialnej, pomagali im, praktycznie ich utrzymywali . Ale mnie nie pomagali. Od dziesięciu lat spłacam kredyt hipoteczny i będę przez kolejne pięć lat. I jakoś tak wyszło, że w młodym wieku już nie mam zdrowia. Ale to nic nie szkodzi, poradzę sobie.