Weź mojego syna i wychowaj go jak własnego.

Kiedy była w ciąży, lekarze umieścili ją w szpitalu. Było to tuż przed Nowym Rokiem. Na początku była sama w pokoju. Nudziło jej się, a potem, trzy dni przed Nowym Rokiem, do sali doszła jeszcze jedna kobieta. Wydawało jej się, że jest od tej kobiety młodsza o dziesięć lat. Kobieta bardzo się z tego cieszyła: teraz nie była sama. Oznaczało to, że nie będzie tak znudzona i samotna.

Dopiero później zauważyła, że kobieta była w bardzo poważnym stanie. Dużo spała i bardzo rzadko otwierała oczy. Bardzo często słuchała w nocy jej oddechu: bała się, żeby sąsiadka nie umarła. Po kilku dniach kobieta wyzdrowiała.

Kobieta miała na imię Maria. Pochodziła z pewnej wsi. Maria była samotną kobietą, która wychowała się jako sierota. Nie miała męża. Kobieta nie zadawała jej więcej pytań, a Maria nic więcej nie mówiła. To było jej pierwsze dziecko. Przy jej 42 latach ciąża była wielkim cudem. Maria bardzo chciała być matką i była bardzo szczęśliwa, że w końcu udało jej się zajść w ciążę. Była starsza od niej nie o 10, ale o 20 lat.

Pielęgniarki bardzo źle traktowały Marię: nie podobało im się to, że była ze wsi. Była już w ósmym miesiącu ciąży. Do porodu było jeszcze daleko, a ciąża była zagrożona.

Zewnętrznie Maria w ogóle nie wyglądała na kobietę ze wsi. Można było poznać, że jest ze wsi tylko po jej dużych dłoniach. Widać było, że Maria bardzo ciężko pracowała. Ale poza tym była bardzo ładną kobietą: miała duże niebieskie oczy, długi gruby warkocz. Mówiła spokojnie, była wesoła, nie drażliwa. Bardzo szybko zaprzyjaźniły się. Kobieta bardzo polubiła Marię, bo była bardzo miła, ale z silnym charakterem.

Mąż przynosił kobiecie różne smaczne rzeczy. Dzieliła się tym z Marią. Cieszyła się jak dziecko z każdej mandarynki, każdego jabłka i każdego czekoladowego cukierka.

Wszystko było dobre. Kobiety czekały na narodziny swoich dzieci, wymieniały się adresami, aby mogły się odwiedzać. Jednak w nocy przyszło nieszczęście: kobieta obudziła się,  w pokoju było wielu lekarzy i pielęgniarek. Marię zabrano; wyglądała bardzo źle. Kobieta przez resztę nocy nie spała, a rano miała niezwykły sen.

Było to tak, jakby siedziała w kuchni, robiąc przetwory na zimę. Wokół niej było takie ciepłe światło i słyszała głosy dzieci. Wtedy pojawiła się Maria i powiedziała:

– Przyszłam się z tobą pożegnać. Ty i ja stałyśmy się takimi dobrymi przyjaciółkami! Jesteś taka wspaniała! Szkoda, że jesteśmy teraz rozdzielone. Ale nie zostawiaj mojego syna. Weź go i wychowaj jak swojego. Wiem, że jesteś bardzo miła. Będziesz dla niego dobrą matką. Masz wielkie serce i jest w nim miejsce dla trójki dzieci!

Po tych słowach Maria zniknęła. Kobieta obudziła się zdenerwowana i natychmiast pobiegła do lekarzy:

– Jak się ma Maria? Co się z nią dzieje?

– Już jej nie ma. Ona nie żyje – powiedziała pielęgniarka.

– A co z chłopcem? Jak się ma jej mały chłopiec?

– Dziecko ma się dobrze. Jest słabe, wcześniak, ale zdrowe. A skąd pani wie, że Maria urodziła chłopca? – zapytał lekarz.

Kobieta jęknęła i nic nie powiedziała. Z podekscytowania i nieprzespanej nocy  szybko odeszły jej wody. Podczas porodu mama myślała o słowach Marii: o jakiej trójce dzieci mówiła? I wtedy, po kilku godzinach, wszystko stało się jasne: kobieta urodziła bliźniaki.

Mąż kobiety był bardzo szczęśliwy, a jej  zajęło dużo czasu, aby powiedzieć mu, że chce adoptować jeszcze jedno dziecko. Martwiła się, że on się nie zgodzi i dziecko zostanie wysłane do domu dziecka.

Ale mąż zrobił mądrą i humanitarną rzecz: zgodził się na adopcję chłopca. Lekarze przychylili się do ich prośby  i zarejestrowali chłopca jako trzecie dziecko, które urodziła.

Maria bardzo często śniła się kobiecie i zawsze dawała jej bardzo ważne życiowe rady. Pewnego razu Maria nawet  pomogła jednemu z jej dzieci. Było bardzo chore,  bardzo wysoka gorączkowało. Maria przyszła we śnie do niej i powiedziała, że natychmiast musi jechać do szpitala, bo inaczej dziecko może umrzeć. Posłuchała Marii i zadzwoniła po karetkę. Udało im się uratować dziecko: miało ciężkie obustronne zapalenie płuc.

Mijały lata i  para postanowiła powiedzieć Nikodemowi, że nie są jego rodzicami. Po tym wydarzeniu stosunek naszej rodziny do niego nie zmienił się.

A on stał się jeszcze bardziej ostrożny i czuły dla matki. Niedawno ożenił się i zamieszkał w innym kraju. Stamtąd często  dzwoni i pisze.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *