-Mają nie tylko wiejski domek, ale i cztery mieszkania, wyobrażasz sobie! – skarżyła się 40-letnia kobieta na rodziców swojego męża – I wszystko pójdzie na młodszego brata!
– Dlaczego tak postanowili? – pyta ze zdziwieniem jej przyjaciółka.
A skąd ja mam wiedzieć? Facet jest singlem, mieszka w trzypokojowym mieszkaniu w stolicy, ale ma jeszcze jedno dwupokojowe i dwa mniejsze w innych miastach. Za miastem ma trzypiętrowy dom. Jak się okazuje, za mało dla niego. A mój mąż nie ma nic.
Są ze sobą od 13 lat. Mają dwóch synów. Jeden ma 7 lat, a drugi 11. Kobieta nigdy nie dogadywała się z teściem i teściową, bo od samego początku próbowali wtrącać się w ich życie osobiste i pouczać, jak właściwie żyć. Nie dość, że matka męża krytykowała jej gotowanie, to jeszcze domagała się, by do niej dzwoniła.
– Mam swoją własną matkę. Nie potrzebuję innej – odpowiedziała ostro synowa.
Ale prawdziwe trudności zaczęły się po urodzeniu pierwszego syna. Teściowa zaczęła odwiedzać ich bez ostrzeżenia. Kobieta jednak nie tolerowała tego i po prostu ignorowała dzwonek i pukanie do drzwi. W końcu teściowa zrozumiała i przestała przychodzić.
Kobieta sama radziła sobie z dziećmi. Czasami pomagała jej mama.
Synowie dorośli i całkowicie przestali się kontaktować się z matką jej męża.
Rodzice męża byli zamożnymi ludźmi. Mieli możliwość dużo podróżować, chodzić na przedstawienia teatralne i kolacje z przyjaciółmi w restauracji. Rzadko utrzymywali kontakt z małżeństwem.
I nagle dowiadują się o ich decyzji o oddaniu wszystkiego młodszemu synowi. Kobieta postanowiła nie milczeć i zadzwoniła do teściowej, by dowiedzieć się, co się dzieje.
– I co sobie pomyślałaś ? Nie pozwoliłaś nam widywać się z wnukami i odwróciłaś od nas naszego syna. A mlodszy syn nie zapomniał o nas! Dzwonił i odwiedzał nas! Więc wszystko jest sprawiedliwe.
Czy zgadzasz się z tą decyzją?