Zaprosiłem Kasię , żeby się do mnie wprowadziła, ale później zrozumiałem, że się pomyliłem

Do niedawna wraz z córką i wnuczką mieszkaliśmy razem w moim dwupokojowym mieszkaniu. Mąż mojej córki od dwóch lat pracował za granicą i od czasu do czasu przyjeżdżał do domu. W tym roku planowali kupić działkę pod budowę domu. Jednak okoliczności nieco się zmieniły i córka z wnuczką wyjechały za granicę, by zamieszkać z moim zięciem. Moja żona odeszła dawno temu, więc zostałem sam.

Początkowo myślałem, że w mój wiek wyklucza rozpoczęcie związku, no i bardzo kochałem swoją zmarłą żonę. Pozostawiony sam w dużym mieszkaniu, doszedłem do wniosku, że na starość będę sam.

Przy okazji, wraz z moimi przyjaciółmi często zbieraliśmy się na ławce niedaleko naszego domu i rozmawialiśmy na różne tematy. Była tam również Kasia , kobieta z sąsiedniego budynku. Jak się okazało, ona również od dłuższego czasu mieszkała sama. W ten sposób trafiliśmy na siebie. Tak więc miesiąc temu postanowiłem spróbować poukładać swoje życie osobiste i zaproponowałem jej , aby zamieszkała ze mną. To inteligentna kobieta, która umie prowadzić rozmowę. Dlaczego nie? Zaczęliśmy więc mieszkać razem.

Powiedziałem o tym mojej córce, a ona stwierdziła, że to poprawia jej samopoczucie. Mieszkaliśmy razem przez dwa tygodnie, a potem nie wytrzymałem i poprosiłem ją o wyprowadzkę. Jak się okazało, ona i ja bardzo się różniliśmy.

Ta sama Kasia okazała się być fleją ,  nie potrafiła nawet umyć po sobie kubka do herbaty. Jak to możliwe, żeby tak żyć, mając wszystkie ubrania porozrzucane po domu? Moja była żona miała wszystkie swoje ubrania na półkach, kuchnia była lśniąco czysta, a na stole zawsze stały świeże ciastka. A Kasia nigdy nie podała mi herbaty. Po co mi w ogóle kobieta? Mogę z nią porozmawiać na ławce.

Moje czyste, schludne mieszkanie zamieniło się w melinę. Kasia w ogóle nie chciała mnie słuchać, a o porozumieniu nie było mowy.

Po prostu ignorowała wszystkie moje prośby lub wyrażała swoje niezadowolenie. Jakby nie było, nie była mi nic winna. I nie zamierzała być moją dziewczynką na posyłki. To był koniec jakiejkolwiek naszej rozmowy.

Nie chciałem więc budować związku z kobietą, z którą nie mogliśmy się dogadać w codziennych sprawach. Ona nie poda mi szklanki wody na starość!

Nie chcę zmarnować sobie życia, zwłaszcza w takim momencie.

Czy uważasz, że postąpiłem słusznie?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *