Proszę adoptuj moją córkę. Nie wiem, czy będę żył. Tylko tobie mogę zaufać – błagał mój były mąż.

Cały dzień biegałam po mieście w sprawach służbowych. Mój mąż rano pojechał na budowę do swojego brata. Wieczorem wróciłam do domu i zaczęłam gotować obiad. Nagle usłyszałam dzwonek. Na ekranie telefonu natychmiast pojawiło się nazwisko mojego byłego męża. Mieszkaliśmy razem przez trzy lata, a potem się rozstaliśmy. W pewnym momencie oboje zdaliśmy sobie sprawę, że nie łączy nas nic poza wspólnym domem. Nie miałam nawet najmniejszej ochoty na ratowanie naszego związku.

Później dowiedziałam się, że Adam po pół roku znalazł sobie inną kobietę i mieli dziecko. Później wspólni znajomi mówili, że związek z tą kobietą też mu nie wyszedł. Znalazła sobie innego mężczyznę i zostawiła dziecko z Adamem. Nie wyobrażam sobie, jak ktoś mógł urodzić dziecko i je zostawić.

Po głosie byłego od razu poznałam, że coś się stało. Ledwo mógł mówić.

– Przepraszam, że cię niepokoję… Dwa tygodnie temu w moim domu wybuchł pożar. Wszystko spłonęło doszczętnie, i na szczęście moja córka była wtedy w szkole. Mnie poparzyło. Lekarze nie dają mi dobrych prognoz. Proszę wysłuchaj mnie, błagam… Rozumiem, że jest to dla ciebie absurdalne i jestem winny przed Tobą. Ale moja była żona nie dba o mnie i o córkę. Już do niej dzwoniłem. Nie chciała mnie nawet wysłuchać. Krzyczała, że nie chce dziecka.

Może to i lepiej. Moja Ala to bardzo wrażliwa i delikatna dziewczyna, nie zasługuje na taką matkę. Dobrze, że nas wcześnie opuściła, a nie zrobiła tego, gdy córka się do niej przyzwyczaiła.
Nie mam nikogo innego, wiesz o tym. Szukanie kogoś nie wchodzi w grę, a nie chcę, żeby moja córka mieszkała w domu dziecka.

Mój ojciec odszedł rok temu, trzy miesiące po jego śmierci zmarła moja matka… A teraz to… Proszę, adoptuj moją córkę. Nie wiem, czy będę żył. Tylko tobie mogę zaufać. Proszę zaopiekuj się nią. Dziewczynka nie ma matki… Nie wiem, co się ze mną stanie.

Próbowałam mu wytłumaczyć, że nie jestem gotowa na tak poważny krok. A co z jego przyjaciółmi? Czy oni nie mogą pomóc? W dzisiejszych czasach adopcja dziecka zajmuje dużo czasu, bo trzeba zdobyć wiele dokumentów.

-Zrób wszystko, co możesz, proszę – powiedział.

Poprosiłam o czas na przemyślenia i konsultacje z mężem. O godzinie dziesiątej mąż wrócił, a ja postanowiłam z nim porozmawiać. Opowiedziałam mu wszystko tak, jak było. Gdyby nie ten incydent, pewnie nigdy bym się nie dowiedziała, że wychował się w domu dziecka. Przyznał, że jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym i nie miał kto go zabrać, więc trafił do domu dziecka, a stamtąd do rodziny zastępczej.

Oboje płakaliśmy, i wtedy powiedział, że jest gotowy zostać ojcem dla tej dziewczynki.

Następnego dnia po naszej rozmowie Adam odszedł…

Udało nam się zabrać Alę do naszego domu. Dziewczynka każdego dnia pyta, gdzie jest jej ojciec. Musiałam jej wszystko opowiedzieć. Zapewniłem ją jednak, że zrobimy wszystko, aby była szczęśliwa. Mam nadzieję, że będziemy mogli zostać dla niej prawdziwymi rodzicami.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *