Moi dziadkowie, rodzice mamy kupili jej działkę z niedokończonym domem. Było to zaraz po ślubie moich rodziców.
Zanim się urodziłam, mama postanowiła zarobić pieniądze na wykończenie domu, więc wyjechała do pracy za granicę. Wszystkie zarobione pieniądze wydawała na ten dom. Tymczasem mój ojciec pracował w swoim zawodzie na miejscu.
Gdy tylko dom nadawał się do zamieszkania, matka wróciła. Dwa lata później urodziłam się ja. Miałam szczęśliwe dzieciństwo: zabawki, rozrywkę, kochających rodziców. Na piąte urodziny dostałam szczeniaka.
Tak zleciał czas w szkoły, a później poszłam na studia i ukończyłam medycynę. W tym roku otrzymałam dyplom.
W marcu zmarł mój ojciec. Razem z mamą nie mogłyśmy się otrząsnąć z bólu. Ojciec został pochowany z pełnymi honorami. Po pogrzebie przyszli do nas moi dziadkowie, jego rodzice. Myślałam, że chcą nas pocieszyć… Ale to, co usłyszałam, zaskoczyło mnie. Powiedzieli mojej mamie, że połowa domu należy do nich.
– Dlaczego? Przez lata pracowałam za granicą, zainwestowałam w ten dom całą swoją energię – odpowiedziała mama.
– Połowa domu należała do naszego syna, więc przechodzi na nas – kontynuowali.
Poszłyśmy do domu. Moja matka zrobiła sobie herbatę, a potem długo siedziała w kuchni i płakała. Ja też nie mogłam powstrzymać łez. Jeszcze niedawno wszyscy byliśmy tacy szczęśliwi…
Rano dziadkowie znowu do nas zadzwonili. Myślałam, że chcą przeprosić za to, co powiedzieli. Ale nie… Dalej rozmawiali o podziale domu. Ojciec mojej przyjaciółki pracował jako prawnik, więc postanowiłyśmy pójść do niego.
Następnego dnia spotkaliśmy się z moimi dziadkami w obecności prawnika. Ich krzyki było słychać w całej kawiarni, w której siedzieliśmy. Było mi wstyd, że są to rodzice mojego ojca.
Prawnik powiedział im, że nie mogą rościć sobie prawa do żadnej części domu i że to bardzo podłe z ich strony, że żądają czegokolwiek od mojej mamy i mnie. Moi dziadkowie niedawno stracili syna, a zachowują się tak, jakby nic się nie stało. Jak oni mogą tak wkraczać do cudzego domu? Nie mogę tego zrozumieć.