Rodzina, której wynajęliśmy mieszkanie, zaskoczyła nas.

Odziedziczyłam po ojcu przestronne dwupokojowe mieszkanie. Znajdowało się ono w centrum miasta na drugim piętrze. Nie mieszkaliśmy w nim, ponieważ mój mąż miał swoje mieszkanie. Planowaliśmy, że kiedyś przekażemy to mieszkanie naszemu synowi.

Ale żeby mieszkanie nie stało puste, postanowiliśmy je wynająć.

Napisaliśmy ogłoszenie. Odpowiedziała para. Młody mężczyzna w wieku dwudziestu trzech lat i dziewczyna, która chyba nie miała nawet dwudziestu lat. Wydawali się dobrze wychowani i spokojni.

Wszystko było dobrze, dopóki nie zaczęli do nas dzwonić sąsiedzi, skarżąc się, że nasi lokatorzy imprezują do białego rana. Natychmiast ostrzegliśmy parę, że jeśli taka sytuacja się powtórzy, będziemy musieli się z nimi pożegnać.

Ale sytuacja się powtórzyła. Wtedy postanowiliśmy poszukać nowych lokatorów. Cztery miesiące temu na naszą ofertę odpowiedziała pewna rodzina. Oboje mieli około czterdziestu lat. Nie mieli dzieci. Z tego co zrozumieliśmy, nie byli to ludzie biedni, tylko tymczasowo szukający wygodniejszego miejsca do życia. Przyjechali drogim samochodem.

Aby nie popełnić tych samych błędów, natychmiast omówiliśmy z nimi wszystkie kwestie. Ci ludzie byli zupełnym przeciwieństwem poprzednich mieszkańców. Zawsze płacili media na czas i dbali o porządek w mieszkaniu. A sąsiedzi nie skarżyli się na nich. Byliśmy naprawdę zadowoleni z tych lokatorów.

Pewnego razu złożyli nam bardzo dziwną propozycję:

– Co sądzicie o tym, żebyśmy wyremontowali to mieszkanie? Pomalujemy ściany i zmienimy podłogę.

Odpowiedziałam, że w tej chwili nie planujemy remontu tego mieszkania, bo wiązałoby się to z niepotrzebnymi wydatkami.

–  Za wszystko będziemy płacić sami. Chcemy podziękować, że możemy tu mieszkać.

Powiedzieli, że pracują w branży budowlanej, więc mają doświadczenie.

Zgodziliśmy się. A dlaczego nie?

Nasi lokatorzy niedawno skończyli remont i powiedzieli nam, że planują wrócić do swojego domu.

Razem z mężem nie mogliśmy w to uwierzyć. Spodziewaliśmy się, że zaczną żądać od nas pieniędzy za remont. Ale nie.

Weszliśmy do naszego mieszkania i nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom. Było  pięknie. Zdecydowanie nie spodziewaliśmy się, że zobaczymy nasze mieszkanie w takim stanie. Wszystkie kolory pomieszczeń świadczyły o tym, że ludzie byli naprawdę profesjonalistami w tej branży. Następnie zapytaliśmy:

– Ile mamy wam zwrócić za materiały i pracę?

– Nic, to jest nasze podziękowanie za waszą życzliwość.

Żal nam było żegnać się z tak dobrymi ludźmi.

Po tym zdarzeniu utwierdziłam się w przekonaniu, że dobro zawsze wraca.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *