Wysyła do mnie swojego syna i myśli, że będę się nim opiekować!

Kilka miesięcy temu przeprowadziłam się do stolicy, aby rozpocząć nowe życie. Mieszkanie bardzo mi się podobało, okolica była przytulna, mój syn był z niego zadowolony, a ludzie bardzo przyjaźni.

Nasi sąsiedzi od razu przyszli się z nami przywitać, pytając czy nie potrzebujemy pomocy, a z jedną z sąsiadek szybko znalazłyśmy wspólny język. Mamy też synów w tym samym wieku, którzy zaczęli się razem bawić.

Następnego dnia rano wypiliśmy razem herbatę, nasze dzieci bawiły się w pokoju obok. W pewnym momencie ktoś do niej zadzwonił i powiedział, że pilnie  wzywają ją do pracy. A ona powiedziała, że to nie potrwa długo i zaraz wróci, i poprosiła mnie o przypilnowanie syna przez jakiś czas. Nie odmówiłam, dzieci i tak były w trakcie zabawy, a ja nie miałam żadnych planów.

Jednak jej “niedługi” pobyt trwał do późnego wieczora. Nie miałam jej numeru telefonu, więc nakarmiliśmy dzieci i położyliśmy je spać. Sąsiadka wróciła dopiero następnego dnia rano, przepraszając za długi czas, ponoć nie spodziewała się, że tak długo jej nie będzie. Byłam oburzona. Tydzień później sytuacja się powtórzyła i uprzedziłam ją, że nie będę już niańczyć jej dziecka , bo mam własne plany.

Jednak kilka dni później postanowiła, że nie będzie mnie prosić, tylko zostawi pięciolatka pod moimi drzwiami. Oczywiście nie mogłam go tam zostawić, więc zabrałam go do siebie, ale kiedy przyszła go odebrać, powiedziałam jej surowo: “To był ostatni raz, kiedy opiekowałam się twoim dzieckiem przez cały dzień. Następnym razem zadzwonię do opieki społecznej i zgłoszę, że jakaś mama podrzuciła mi swoje dziecko!”.

Po tych słowach już mnie nie pozdrawia. Ostatnio zauważyłam, że teraz chodzi z synem do sąsiedniego budynku, widocznie znalazła tam inną nianię.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *