Moi rodzice całe życie mieszkali we wsi. Ja poszedłem na studia, a po ich ukończeniu stwierdziłem, że nie chcę wracać na wieś. Udało mi się znaleźć świetną pracę i mieszkanie. W zeszłym roku poznałem dziewczynę i wzięliśmy ślub. Teraz moja żona jest w ciąży.
Jednak cztery miesiące temu dotknęła nas tragedia. Mój ojciec od dłuższego czasu miał problemy z sercem. I pewnego dnia jego serce się poddało.
Strata ojca była dla nas wszystkich ciężka. Przez około miesiąc mieszkaliśmy z moją matką. Ale kiedy nadszedł czas, żebym wrócił do pracy w mieście, zaproponowaliśmy matce, żeby się do nas wprowadziła. Powiedziała:
-Nie mogę tak wszystkiego zostawić. Ogród, gospodarstwo…
Wyjechaliśmy, a moja matka została na wsi. Od tamtej pory odwiedzamy ją od czasu do czasu. Ma kury, krowę i ogródek warzywny. Po stracie ojca matka straciła wszystkie siły. Postanowiłem jej w jakiś sposób pomóc, bo sam nie mogę tak często przyjeżdżać. Poprosiłem pewnego mężczyznę, aby odpłatnie pomagał mamie w pracach domowych. Przyniósł wodę, zapędził krowę na pastwisko itp. Gdy tylko przyszedł do mamy, ta natychmiast zadzwoniła i powiedziała:
-Nie potrzebuję żadnych pomocników w domu! Nie chcę go więcej widzieć na moim podwórku! W przeciwnym razie go wyrzucę!.
Szczerze mówiąc, myślałem, że mama będzie mi wdzięczna. Teraz nie wiem, co robić. Nie chcę, żeby zrujnowała sobie zdrowie. Opcja wprowadzenia się do niej nie wchodzi w grę. Kto zamieniłby pracę w mieście na gospodarstwo na wsi? Żona proponuje, żeby zabrać moją matkę siłą. Ale ja ją dobrze znam. Da mi popalić i tyle.
Myślę, że stopniowo będę wyprzedawać gospodarstwo matki. Może zgodzi się zamieszkać ze mną. Niedługo urodzi się mój syn… Czy mam ją zaprosić, żeby została na jakiś czas? Albo, gdy urodzi się syn, rzekomo poprosimy o pomoc, bo sami sobie nie poradzimy.
To prawda, co mówią – starzy ludzie są jak dzieci. Trzeba wymyślać różne historie, by dopiąć swego. Co zrobić ?