Teściowa i teść zaczęli do mnie dzwonić i prosić, żebym wrócił do żony!

Gdy po raz kolejny pokłóciliśmy się z żoną, uznałem, że dłużej tego nie zniosę i odszedłem. Spakowałem swoje rzeczy i pojechałem do najbliższego hotelu.

To ja wyszedłem, bo mieszkaliśmy w mieszkaniu, które dali jej rodzice, więc nie miałem do niego żadnych praw. Tego samego wieczoru w hotelu zacząłem szukać mieszkania w internecie i wierzyłem, że to początek mojego spokojnego i szczęśliwego życia. Myślę, że nigdy się tak bardzo nie myliłem.

Moja Maria nie jest złą kobietą, jest dobra i mogę szczerze powiedzieć, że ją kochałem, ale ostatnio nasz związek stał się nie do zniesienia. Faktem jest, że moja żona długo szukała pomysłu na siebie, a potem pracy, nie była też dobra w pracach domowych, a z dziećmi się nie spieszyła, jakby się bała, że zrujnuje sobie figurę. Ja przez cały ten czas starałem się ją wspierać, sam szukałem wolnych miejsc pracy. Jednak za każdym razem po rozmowie kwalifikacyjnej słyszałem tę samą historię: że ta praca jej nie odpowiada, bo jest nudna, mało płacą, jest daleko od domu, i tak dalej…

A ostatnio przez swoje nudne życie zaczęła dużo chodzić do sklepów i wydawać moje pieniądze. Kiedy się od niej odsunąłem, odetchnąłem z ulgą.

Jednak moje spokojne życie trwało tylko kilka dni, a potem jej rodzice zaczęli do mnie dzwonić z prośbą, żebym do niej wrócił i się pogodził. Powiedzieli mi, że teraz wszystkie jej wydatki spadły na nich, a oni żyją ze skromnych emerytur, ledwo im wystarczających, a teraz muszą pomóc córce. Potem powiedzieli też, że płakała za mną.

Kiedy próbowałam im wytłumaczyć, że to jest też moje życie i nie mogę go zmarnować na taką osobę, zaczęli mi obiecywać, że Maria się zmieni i na pewno znajdzie pracę.

Te telefony były codziennie. Pewnego dnia uznali, że mogą mnie kupić i zaczęli proponować, że będą nam dawać pieniądze ze swojej emerytury, dopóki moja żona nie znajdzie pracy.

Z jednej strony mam żal do teściowej i teścia, to dobrzy ludzie, którzy nigdy nie powiedzieli mi złego słowa, ale sama Maria przez cały czas naszej rozłąki nie kontaktowała się ze mną i nie wykazywała chęci zmiany sytuacji. Wiem jednak, że ma bardzo uparty charakter i pewnie dlatego milczy…

Teraz coraz częściej myślę o pogodzeniu się z nią, ale czy ten miesiąc rozłąki pomoże jej uświadomić sobie swoje błędy?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *